Czytasz posty znalezione dla hasła: opis bitwy w Krzyżakach
Wiadomość
  Wilcze doły - raz jeszce
Witam

Proponuje oderwaś sie od tych wszystkich proroków i iinych nawiedzonych (i
niedouczonych)

W popularnej kiążeczce wydanej przez Bellonę "Wielkie bitwy i kampanie"
natknąłem się na zdanie, ktore moze dać asumpt do nowego spojrzenia na bitwe
pod Grunwaldem.
Otóż pod Crecy Anglicy wykopali takie (jeśli tłumacz dobrze przetłumaczył),
o szerokości 1 stopy i głębokości 1 stopy. Wystarczyło to aby powywracały
się konie francuskich frycerzy. Jeśli tak, to moze i pod Grunwaldem Krzyzacy
wykopali podobne (a nie takie jak Portugalczycy pod Aljuberrotą, a jakich
szukali nasi grzebolodzy, tfu archeolodzy)

I jescze jedno Pan Maciek Antecki zwrocil mi uwagę, abym sie nie spieszył z
zakupem Jerzego Besala "Rzeczypospolita Szlachecka. Czas wielkich wojen).
Faktycznie autor lepiej wziąłby sie do pisania powieści.
Album wydany super.
Ale tekst - zgroza:
Na początek, ilustracje dodano ana chybil trafił", np.
Rozdział pt. Chodkiewicz bije Mansfelda - ilustracja I dzień bitwy pod
Warszawą 1656
Opis ilustarcji obrazujacej bitwę pod Trzcianą "miała charakter poscigowy
(na razie OK). Wykazała siłę i szybkość jazdy polskiej (dalej OK), która
potrafiła zaskoczyć świetnych muszkieterów Gustawa Adolfa (Besala nie
przeczytał nawet hasła z Małej Encyklopedii Wojskowej).
Brawo Bellona dalej będziecie puszczac takie niedoróbki, chyba po
znajomości. Jeśli tego nikt od Was nie czyta to obiecuje wyslę do redakcji.

Pozdrowienia

Witold Biernacki

 
  Najeźdźcy ze Wschodu

| A Psiego Pola tez chyba nie bylo?

Podobno nie, ale ten problem mnie szczególnie nie interesuje.
Wiem tyle ile podaje Karol Olejnik w "Głogowie 1109",
czyli to co pisze Gall (czyli nic) i Kadlubek (tzn. dużo).
Natomiast pierwszy opis Legnicy to dopiero Długosz;)
podobno w oparciu o zaginioną kronikę (Labuda).
Z tego co wiem (a mam styczność z wykładowcami UO,
którzy odrzucają przekaz Długosza), historyczność
bitwy pod Legnica negują historycy niemieccy.


Pod Legnicą zdaję się walczył posiłkowy oddział Krzyżaków - może warto
by sprawdzić co na ten temat źródła zakonne?

Michał

  Najeźdźcy ze Wschodu

| Podobno nie, ale ten problem mnie szczególnie nie interesuje.
| Wiem tyle ile podaje Karol Olejnik w "Głogowie 1109",
| czyli to co pisze Gall (czyli nic) i Kadlubek (tzn. dużo).
| Natomiast pierwszy opis Legnicy to dopiero Długosz;)
| podobno w oparciu o zaginioną kronikę (Labuda).
| Z tego co wiem (a mam styczność z wykładowcami UO,
| którzy odrzucają przekaz Długosza), historyczność
| bitwy pod Legnica negują historycy niemieccy.

Pod Legnicą zdaję się walczył posiłkowy oddział Krzyżaków - może warto
by sprawdzić co na ten temat źródła zakonne?


        Są źródła zakonne, z tym że nie krzyżackie, a joannickie i
franciszkańskie. Krzyżaków pod Legnicą na pewno nie było, Długosz się
pomydlił.

  "Wielka wojna..." Kuczynskiego ?

Pytanie czy mając do dyspozycji to co miał (czyli lekkozbrojnych
Litwinów nie nadających się do walki w otwartym polu przeciwko ciężkiej
jeździe) mógł zrobić więcej.


Zauważ, że to było przewidziane.
Po pierwsze Litwini stanęli ku rozczarowaniu Polaków na honorowym prawym
skrzydle, które charakteryzowało się jednak trudniejszymi warunkami
terenowymi (lasy i bagienka).
Po drugie bodajże u Długosza jest ciekawy opis, że początkowo Litwini
cofali się zorganizowani ("ustąpienie o jedno staje"), potem Witold
rzucił do boju odwody i odwrót zatrzymał. A potem Litwini się załamali.
IMHO Witold miał po prostu się cofać w lasy wiążąc Krzyżaków. A w lesie
wsparty odwodami miał kontratakować.
W takiej sytuacji do szarży na polskie skrzydło by nie doszło, bo
Krzyżacy zajęci byliby walką z Litwinami, natomiast tak część nie
zaczęła ich ścigać.

Nie tyle ze Witold zawali ile że lekkozbrojna Litwa długo Krzyżaków nie
zatrzyma.


Vide powyżej - prawdopodobnie miano to wykorzystać, ale Witold
ambicjonalnie przedwcześnie zużył odwody.

A miał wystarczające rezerwy? Nie wiem.


W kronikach piszą, że pod koniec bitwy były polskie szyki, które dotąd
nie walczyły, więc... jakieś musiał mieć.

 
  Polska artyleria pod Grunwaldem...

Znalazłem informację że Polacy podobnie jak Krzyżacy
użyli pod Grunwaldem w 1410 bombard - prymitywnych
dział - co nieźle świadczy o polskiej sztuce wojennej.


O tym nic nie wiem, natomiast w opisie oblężenia Malborka po bitwie
grunwaldzkiej jest co nieco o armatach - nie pomnę źródła, były kiedyś
takie cienkie broszurki z opisami różnych bitew, oblężeń i zostało mi
to w pamięci i mam nadzieję, że nie pomyliłem z następnym innym
oblężeniem Malborka :). Skądś się musiały wziąć te armaty, mogły być
zdobyczne, ale obsługa musiała co nieco znać się na fachu, więc może
były nasze?
A.

  ZAGADKI
Bitwa pod Crecy była wielkim zwycięstwem nowej techniki walki, nowego składu armii, nowej broni.
O wielkim zwycięstwie Edwarda III wspomina Jan Długosz w swojej kronice.
Bitwa ta jest zapowiedzi ą nadchodz ącej epoki nowej techniki i nowego sposobu walki.

Problematyczne jest jednak uzycie armat jako broni, stanowily on eswojego rodzaju straszak, dla wywolania poplochu wsrod koni fancuskich, z opisu bitwy - fakt ten podkresla to, ze angielskie konie zostaly w obozie, zas rycerze walczyli "pieszo".

Zrodlem historycznym nie moga byc powiesci, ale cos mi sie kojarzy, ze Sienkiewiczw Krzyzakach pisal, ze pod Grunwaldem po raz pierwszy uzyto armat w celach wybitnie militarnych.

To odpowiedz (ktora zniknela) na pytanie ARego (ktore zniknelo) czy pod Crecy uzyto po raz pierwszy armat w bitwie.
Oba posty zniknely za sprawa tych co cos juz podwedzili.

Moje pytanie:
Co Wejherowo ma wspolnego z telewizja?*
_____________________________________
*/ pytanie wybitnie historyczne
  Krzyżacki podbój Prus
Piotr z Duisburga, "Kronika ziemi pruskiej", przeł. S. Wyszomirski, opr. J. Wenta,
Toruń 2005, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, s. 282, wyd. II popr.

To wydanie kroniki krzyzackiego kronikarza z przelomu XIII i XIV wieku. To dokladny opis podboju Prus i wszystkich wazniejszych bitew Zakonu na terenie Prus i Litwy oraz sporo informacji na temat Prusow i ich religii. Naturalnie jako dzielo Krzyzaka - jest nastawione na gloryfikacje podboju jako "misji na wschodzie", "walki za chrzescijanstwo" itp. bzdur. Ale jesli odrzucic cala otoczke ideologiczna - to najlepsze zrodlo opisujace podboj Prusow.
  Leśne spotkanie strzelców .... HFT&FT - MAPA DOJAZDU !!!
Janusz.
Poczytaj opis na stronie bractwo.net.pl. To była ostatnia wielka bitwa w historii rozegrana wg. rycerskich zasad, więc "Krzyżak" nie ma się czego obawiać, w plecy kolbą nie dostanie :D :D
Gdy Byłem w wojsku na mnie też mówiono krzyżak i nie widziałem w tym nic złego :D
  Krzyżacy (1960)
Krzyżacy (1960)
Film polski
Format: AVI



Produkcja: Polska / Gatunek: Historyczny, Kostiumowy
Data premiery: 1960-08-22 (Polska)
Reżyseria Karol Chodura, Aleksander Ford / Scenariusz Aleksander Ford, Jerzy Stefan Stawiński
Zdjęcia Mieczysław Jahoda / Muzyka Kazimierz Serocki
Na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza
Czas trwania: 166 minut

Obsada:
Urszula Modrzyńska: Jagienka
Grażyna Staniszewska: Danusia
Andrzej Szalawski: Jurand ze Spychowa
Henryk Borowski: Zygfryd de Lowe
Aleksander Fogiel: Maćko z Bogdańca
Mieczysław Kalenik: Zbyszko z Bogdańca
Emil Karewicz: Władysław II Jagiełło
Tadeusz Kosudarski: Brat Rotgier
Lucyna Winnicka: Księżna Anna Danuta, żona Janusza
Tadeusz Białoszczyński: Janusz I Mazowiecki
Leon Niemczyk: Fulko de Lorche
Ludwik Benoit: Mikołaj z Długolasu
Jerzy Kamas
Janusz Strachocki: Konrad von Jungingen
Lech Owron

Opis:
Wspaniała adaptacja powieści Henryka Sienkiewicza z niewielkimi zmianami wobec pierwowzoru. Na pierwszy plan wysunięto losy Juranda ze Spychowa, zdradziecko atakowanego przez Krzyżaków ze Szczytna, którym przewodzi okrutny komtur Zygfryd de Lowe. Równolegle poprowadzono wątek romansowy między Zbyszkiem, Danuśką i Jagienką. Punkt kulminacyjny stanowi finałowa bitwa pod Grunwaldem...

CD 1

CD 2

Pass:        DarekZgRed

Nowa lokalizacja (obie działają)
CD 1

CD 2

Pass:        DarekZgRed
  Piosenki, których nie ma
Miało być polskie, to prosze bardzo. Nowiutki tekst, powstały specjalnie do tego dziełu.
Tu OPIS ZAJŚCIA.
A poniżej tekst:

1463

Dobry Boże daj nam dziś zwycięstwo albo śmierć.
Pozwól wygrać lub dziś na dnie Zatoki lec.
Bo w kajdanach nikt, nie chce u krzyżaków gnić.
To dlatego dziś do śmierci się będziemy bić.

Tam na brzegu dym, nie jeden nasz już płonie dom.
Odpłacimy więc za bliskich śmierć krzyżacką krwią.
Te trzydzieści kryp, co kapitan Stolle ma,
Weźmie dzisiaj łup, lub nie doczeka końca dnia.

Wreszcie widać już, gdzie krzyżackie stoją psy.
Na nasz piękny Gdańsk szczerzą groźnie ostre kły.
Więc hakownic huk musi w nich ogudzić lęk,
Zanim bitwy czasu nie wypełni mieczy dźwięk.

Kilka wrogich kryp na zatoki płynie dno.
Wokół słychać krzyk, morze już nasiąkło krwią.
Wielki galar już dostał w nasze ręce się.
Ponoć komtur sam prosto w morskie tonie zbiegł.

Dziś zwycięstwo nam dał świętować Dobry Bóg.
Chwalmy zatem tych, którzy przeszli nieba próg.
Niech pływają wciąż, chwałę Pana głosząc tam,
Bo to dzięki nim wróg odstąpił Gdańska bram.

Niech ballada ta za przestrogę służy psom,
Którzy chcieli by wolę nam narzucić swą.
Gdy zechcemy to, nasza flota zrobi zwrot
I powtórzy się sześćdziesiąty trzeci rok.

(sł. Rafał Chojnacki)
  Lektury, lektury...
"Krzyżacy . Historia działań militarnych"
William Urban

Ta ksiażka zaciekawi pewnie każdego. Malowniczy opis dziejów Zakonu Krzyżackiego od założenia i działalności w okresie krucjat, poprzez walki z plemionami pruskimi, wojny z Polską i Litwą, do upadku w XVI w. Obfituje w opisy dramatycznych wydarzeń europejskiego średniowiecza. Zawiera gruntowną i obiektywną analizę przebiegu... bitwy pod Grunwaldem.
  Lektury szkolne i edukacja

Z lektur nie zmęczyłem tylko Krzyżaków, ale to już nawet sam nie wiem czemu, bo fajnie się czytało, a jednak do końca nie dojechałem.


A ja nie przeczytałem tylko opisy Bitwy Pod Grunwaldem to tak jakby nie przeczytać opisu bitwy na Polach Pellenoru

Z lektur przeczytałem chyba sztuk 4 - akurat miałem okres odkrycia fantastyki i... problem Diuna vs Nad Niemnem chyba jest prosty do rozwiązania? zwłaszcza dla chłopaka w wieku lat 17
  Książki
...Krzyżacy rzeczywiście są nudnawi.. a wracając do Trylogii, szczególowe opisy mi akurat się podobają, no i fabuła jest świetnie skonstruowana, te książki naprawdę są ewenementem.. Rzeczywiście są nasycone nacjonalizmem (Tatarzy to dzicz, Szwedzi zdrajcy i mordercy bez uczuć) ale trzeba pamiętać że Trylogia powstawała pod koniec XIXwieku, kiedy Polski w ogóle nie było na mapach.. i idealnie wpasowała się w zapotrzebowanie..

co do tytułów podanych przez Morgana - widzę że czytamy podobne tytuły, chociaz ja bardziej skręcam do historii lotnictwa i marynarki (szczególnie losy polskich dywizjonów we wrześniu'39 i później w czasie Bitwy o Anglię, a jeżeli chodzi o marynarkę to poskie okręty podwodne i wojna japońsko - amerykańska na Pacyfiku)

natomiast najlepsza ksiązka wojenna dla mnie to "Cieńka czerwona linia" Jamesa Jonesa
  Pani Jeziora - wspaniały finał czy upadek mistrza ?
A Bozy Bojownicy są jeszcze lepsi.


Niedawno przeczytałem, rzeczywiście całkiem przyzwoita książka, ale Wiedżmin jest jednak lepszy. A właśnie Narrentrum jest 1 czy 2 częścia?

Pani jeziora... troche dziwne było to przechodzenie do innych światów w tym ten z rycerzami króla Artura ( ale co przestraszyła krzyżaków w Polsce to jej ). Podobał mi sie opis finałowej bitwy z Nilfgardem, długi z wielu stron oraz doskonale obrazujacy okrucieństwo wojny.

Co do zabijania postaci na zamku Strygga...Było nienajgorzej ale nie spodobała mi się śmierć Regisa, mojej ulubionej postaci w hanzie Białego Wilka.
Smuci tez fakt, ze w chwili odpływania na łódce Geralt nie widzi wampira mimo, iż reszta ekipy jest "obecna" ( byc może nie bylo go bo wampiry raczej dusz nie maja )

No i ...JAK MOŻNA BYŁO SPRZEDAĆ FELDMARSZAŁKA DUDĘ?! JEGO TEKSTY WYMIATAŁY A ZOSTAŁ SPRZEDANY!!!

Ogólnie Pani... jest dobra ale najlepsza był Czas Pogardy.
  Dzień dobry. Jestem Nowy ;)
Hej hej

Na imię mam Marek i mam to szczęście być jednym z dwóch facetów, należących do bractwa, które obfituje w płeć piękną . Małe sprostowanie, niewiast tam jest raczej 7 niż 17

Koszalin znam bardzo dobrze, jakoże tam studiowałem i często tam bywałem. Szkoda, że obecnie rzadko tam bywam, bo chętnie dołączyłbym do KKR.

W ogóle lubię epokę średniowiecza. Przedział czasowy, który staracie się odzwierciedlać bardzo mi się podoba, jakoże w tej epoce jestem najbardziej zorientowany, a to w sumie tylko dlatego, że przeczytałem parę powieści historycznych, w których były opisy bitwy pod Grunwaldem. Powieści, o których mówię, to "Zawicza Czarny" oraz "Przyłbice i kaptury". O "Krzyżakach" nie będę wspominał
Nie ma co, super klikamcik
Ulubiony kolor?? czarny!! biały też
Ulubiony gatunek muzy?? gotyk przede wszystkim!!
Ulubione piwo?? LECH!! Warką Strong nie pogardzę
Inne trunki?? Chętnie wypiłbym dobrego wina i miód pitny
Imprezki?? typowe współczesne, ale chętnie wziąłbym udział w typowej uczcie rycerskiej
Ulubiona broń?? Nie mam jeszcze w tym doświadczenia, ale przede wszystkim pobawiłbym się półtoraręcznym oraz dwuręcznym mieczem. Topory, buławy, kije, halabardy, glewie, partyzany itp. itd. już mniej mnie interesują.
Ulubiona zbroja?? Ciekawe, jakbym wyglądał w płytówce. Ale jeśli miałbym wybierać, wdziałbym kolczugę, ze wzgledów stricte estetycznych.

NO, to by było na tyle
  Cóż ostatnio przeczytaliście?
Skończyłam Krzyżaków i, szczerze mówiąc, spodziewałam się gorszych rzeczy. Warto to czytać dopiero od drugiego tomu, tam dzieje się o wiele więcej (i przy okazji jest też mniej Zbyszka). Spodziewałam się też dłuższego opisu bitwy pod Grunwaldem.
Potem, już dla przyjemności, wypożyczyłam Hamleta. Bardzo miła lektura, chociaż Makbet ponoć jeszcze lepszy. Poczytamy, zobaczymy. Kolejna książka: Pianista. Niezbyt wzruszające, raczej szokujące. Napisane przystępnie, dlatego polecam wszystkim. Następnie coś o wiele bardziej zabawnego, czyli Duma i uprzedzenie. Moje nowe źródło cytatów na każdy dzień roku, a panowie Darcy i Bennet, że się tak wyrażę, są doprzodowi. ;> Nic, tylko jeszcze film obejrzeć.
Mimo wszystko zawiedziona byłam Baśniami barda Beedle'a. Niby nie spodziewałam się żadnych fajerwerków, ale ponoć wiele osób rozbawiły komentarze Dumbla po każdej opowieści. Osobiście nie widziałam tam nic śmiesznego. Liczyłam też na więcej tych całych szczegółów z życia Hogwartu. Było ich jak na lekarstwo. Plusem jest cena: mniej niż dwie dyszki.
A teraz męczę Opowieść wigilijną. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że pod względem stylu to gorsze od Krzyżaków. Ratunku...
  Cóż ostatnio przeczytaliście?
"Krzyżacy"
Najgorzej jest zacząć, potem wciąga. To naprawdę nie było takie złe. Myślałam, że się zanudzę na śmierć, czytając opisy bitew itp., a okazało się, że tam chodzi tylko o Zbyszkowe miłości na tle wojennym. Zgadzam się z tatą, że to zwyczajne romansidło.
Może nawet sięgnę po trylogię Sienkiewicza z własnej woli?
  książki, a lektury :P
Dziwnym trafem ta dyskusja jakoś mi umknęła. bardzo chętnie się wypowiem.
Nie odkryję Ameryki jak napiszę,że część przerabianych lektór to badziewie,którym pupy bym sobie nie wytarł w najciemniejszym nawet lesie tajgi. Mowa o takich "dziełach" jak Granica czy wszelkiego rodzaju nowelkach.

Oto mój zestaw lektur:
Dziady - trzeba tłumaczyć? Niesamowity klimat no i słowa,słowa,słowa...

Pan Tadeusz - za opis bigosu? Mniam.

Wesele! - jak w przypadku Dziadów - świetny klimat i jakże aktualne przesłanie.

Hobbit - byłem bliski łez czytając opisy ostatniej bitwy, ach te biedne,ale jakże mężne, krasnoludy.

Ludzie bezdomni - za ideowca Judyma .

Mistrz i Małgożata - majstersztyk, metal szlachetny najwyższej próby! I ten jesiotr drugiej świeżości.

Rok 1984 - doskonała książka

Proces - za rozmowe Józefa K. z księdzem

Macbeth - za urocze czarownice

Dziwi mnie,że nikt nie wspomniał dzieła nad dziełami!

Zacnego mistrza Dostojewskiego.

Zbrodnia i Kara! Kto nie czytał,ten trąba.

Co do Sienkiewicza to niech szczezne na dnie piekeł,ale Krzyżakami rzygałem,ale film i tak był gorszy.

Lektury fajna sprawa,ale tylko częściowo.

Michale....bluźnisz:) Naprawdę nie czytałeś żadnej z lektur? Żadna Ci nie podeszła?

Jeszcze jedno! Nic nie przebije Ojca Chrzestnego. Pamiętajcie.
Okażcie należyty szacunek.
  książki, a lektury :P
Co za straszliwe faux pas z mojej strony....Zapomniałem o mistrzu. Witkacy to wspaniały twórca, szczególnie dobrze interpretuje się naśladując atmosferę w której tworzył mistrz. Czyli pifko, metanol i inne ciekawe stymulatory wyobraźni. Czyż nie Shyboos? Nie ma to jak kilka głebszych przed wnikliwą analizą Schujowacenia mózgowia...

Co do epok...moje zdanie w 100% pokrywa się z tym co napisała Magda(z Goethego uwielbiam Króla Olch w doskonłym przekladzie Szymborskiej). Romantyzm, młoda polska to jest to co lubię.
Rozwodzenie się nad geniuszem tych twórców również jest bardzo owocne i twórcze pod wpływem;)

Co się tyczy Sienkiewicza. Jak już wspomniałem lektura Krzyżaków była udręką,ale muszę przyznać słuszność Maćkowi. Opisy bitew w Potopie świetnie pobudza wyobraźnie.

Na zakończenie dodam,że czasami do słowa pisanego trzeba po prostu dojżeć. Coś na co nie chcieliśmy spojrzeć dzisiaj, za kilka lat może wydać się niezwykle interesujące.

Temat wydaje się powoli "wyczerpywać". Do czego piję? Otóż dyskusja jest zbyt ogólnia. Jak widać po naszych postach gusta mamy bardzo rozległe. Myślę,że dyskusja byłaby znacznie bardziej interesująca gdybyśmy skupili się na poszczególnych dziełach.

Mam do was, drodzy czytelnicy, następującą propozycję. Może założylibyśmy sobie klub dyskusyjny? O co mi chodzi? Czytalibyśmy w tym samym czasie jakiś wspólnie wybranie kawałek prozy czy poezji,a potem w odpowiednim temacie toczyłaby się dyskusja. Co Wy na to? Kto chętny? Liczę na odzew.
  Co teraz czytacie?
Skończone:
I. Pianista - bardzo poruszające, ale i podnoszące na duchu. W dodatku doskonale napisane i, jak sądzę, dobrze oddające klimat okupowanej Warszawy.
II. Krzyżacy - tę książkę najlepiej zacząć od II. tomu. Pierwsza część to masakra na czterech kółkach, dopiero później akcja nabiera tempa. W gruncie rzeczy - nie było tak źle, aczkolwiek spodziewałam się bardziej epickiego opisu bitwy pod Grunwaldem.

Zaczęte:
I. Hamlet - wspaniałe. Tyle powiem. A podobno Makbet jest jeszcze lepszy. Aż strach myśleć.

100.! :fanfary:
  "Krzyżacy"
Spokojnie skończyłam na czas.
Myślałam, że to naprawdę będzie gorsze. Najgorzej jest zacząć, bo potem jakoś leci. "Krzyżacy" to jedna z lepszych lektur. I na pewno lepsza od "W pustyni i w puszczy".
Najbardziej bałam się opisu bitwy pod Grunwaldem. Czytając tę książkę miałam problem w chwilach gdzie nie było dialogów, bo wtedy się całkowicie wyłączałam i nie wiedziałam co czytam. Z bitwą było jednak inaczej.... Dziewczyny z klasy twierdzą, że ten moment był najgorszy, a ja? Ja czytałam to z wielkimi oczami i ręką na ustach. Opis mi się podobał i strasznie się nim przejęłam.
  Warto obejrzeć, poczytać
Cytaty z opisu bitwy Koronowskiej.

"Miał (Król Polski) także szczęśliwie przy sobie niewielki oddział sprzymierzonych Tatarów. W ten sposób udało mu się skompletować
2 tysięczny oddział."

"Na szczęście oddział tatarski przewyższał zachodnich rycerzy umiejętnościami taktycznymi. Konni wojownicy podjeżdżali szybko na szybkich koniach tuż przed linię niemieckich wojsk i razili ich szeregi z łuków. "Znaczną ich liczbę położyli trupem, a gdy ci próbowali ich najechać, cofali się do swoich hufców" - opisywał J. Długosz."

"Zgodnie z obyczajem rycerskim Polacy powinni obwieścić zwycięstwo
i trzymać straż na placu boju do zmroku. Jednak tego wszystkiego było już za dużo Tatarom, którzy gdy tylko zobaczyli uciekających w drogich zbrojach, rzucili się za nimi w pogoń i zamienili zwycięstwo w pogrom. "I niebył żaden Krzyżak uszedł niewoli, gdyby dzień dłużej nieco był potrwał, ale noc zasłoniła uciekających przed pogonią" - J.D

źródło: http://www.zamek.malbork.com.pl/index.php?m=02&p=13

No i mamy naszych Tatarów pod Koronowem
  Alvis
apropo romansów historycznych to ostatnio musiałam przeczytać krzyżaków.... nic nie mam do fabuły, jest nawet bardzo fajna, ale ten koniec, opis bitwy itp... nawet ja zmiękłam i nie przeczytałam ostatnich 60 stron dokładnie xP
co lubie z waszych mang? hm... oishii study może (yuu watase ma ładną kreske ^^) dakedo happy paradise... no i milk crown H! xD mam właśnie go typesetterować i moooże edytować... chociaż do edycji jam kulawa noga lekko (niezbyt lubie strasznej kiepskiej jakości skany bo czasami nie wiem co zrobić... albo jak usunąć napis z obrazka nie uszkadzając jego jakości... x/na upartego ...) i sądzę, że niezbyt się do tego nadaje, ale sie zobaczy ^^
no ba! mój avatar jest bomba ! ^^ znalazłam go kiedyś w necie i się z nim nie rozstaję xP a dlaczego go kocham? bo kocham xxxHOLIC ^w^
zakładamy klub ,,połykaczy książki" ! nie ma bataaa x3
poprosze ciasteczko xP
  Pamiętacie?
Ja uwielbialam czytac. nie przeczytalam tylko kilku lektur, wsrod nich byli wlasnie Krzyzacy, Potop, Chlopi. Nienawidze dluzacych sie opisow przyrody oraz bitew. miedzy innymi dlatego z trylogii Wladcy Pierscieni lubie tylko Wyprawde...

Moj mezczyzna tez nie chcial czytac lektur, az mu nie podalam Wladcy Pierscieni. od tamtej pory czyta strasznie duzo wszystkiego:)

Co do wfu. Ja go nie lubilam, chociaz w mlodosci bylam calkiem wysportowana. Nauczyciele chcieli, zeby kazdy, pomimo osobistych uwarunkowan, biegal na 60 metrow w 8 sekund...
  Kicz i chała... czyli najgorsza z książek
Dla mnie zupełnie niestrawne są lektury z okresu baroku, które nie dość, że nudne, to jeszcze pisane makaronicznym, dziwacznym stylem, który ma chyba na celu zapędzić czytelnika w jakiś labirynt.Tutaj na pierwszym miejscu jest oczywiście Pasek i jego Pamiętniki, które czyta się ledwo ledwo i po kolejnych przeczytanych rozdziałach czasem człek nie pamięta wcześniejszych wydarzeń.

Sienkiewicz to mój niedościgniony mistrz. Opis jego bitew, przygody bohaterów...to wszystko jest opisane naprawdę żywo i realistycznie, ma sie wrażenie, że jest się naocznym świadkiem tych wydarzeń i dlatego człowiek szybko wkręca się w fabułę. Najbardziej cenię go od strony historycznej, w szczególności za Krzyżaków, którzy są majstersztykiem wsród książek o tematyce rycerskiej.Myślę, że takiej prozy jak pisze Sienkiewicz, nie powstydziłby się sam Jan Długosz!

Nie cierpię za to innej pozytywistki, Elizy Orzeszkowej. Nad Niemnem co prawda w końcu jakoś przebrnęłam, ale nigdy więcej nie podejmę się tego wyzwania. Książka jest przydługawa, monotonna a rozwodzenie się na calą stronę jakie to niebo było błękitne, szafirowe itp zniechęcające już na pierwszy rzut oka. Za herezję literacką uważam też to, co pisze Paolo Coelho - owszem, kiedyś bardzo mi się podobał Alchemik, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że to jakieś totalne banały, w których ludzie niby doszukują się głębszych treści i filozoficznych rozważań o szczęściu.
  krzyżacy
Jestem krok od zakupienia tej książki w sieci -to nie są duże pieniądze ale...... .Czy ktos ja posiada ,interesuje mnie zwłaszcza spis treści - czy w opisach bitew -są nie tylko te duże, tak jak bitwa pod GRUNWALDEM ale...-interesują mnie małe potyczki

Wczesniej pisałem o pomoc w znalezieniu literatury co do prus wsch ,otrzymałem ja ale troszkę sobie nie radze. Mam prosbe -nie mogę znalezc -Wojny w Prusach / pod red. Witolda Gieszczyńskiego, Norberta Kasparka, Jerzego Maronia. - Olsztyn : Wydaw. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego -mój jedyny problem to czas więc bieganie po biblotekach troche przedłuża poszukiwania
  uwaga uwaga - wielka akcja :)
Z racji tego, że w dziale 'Zabytki' na naszej stronce nie ma zbyt wielu zabytków (jak nonsensownie to brzmi!), to ogłaszam wielką akcję dla tych, co uwielbiają robić zdjęcia. Mamy w Wopławkach starą kuźnię, komin, starą stolarnię, pałac, spichlerz, kamień upamiętniający bitwę z Krzyżakami. Mamy tego całe mnóstwo, jednak zdjęć jak na lekarstwo. Proponuję więc:
a) popstrykać aparacikiem
b) zdobyć gdzieś opisy tych zabytków (na przykład w bibliotece)
c) przesłać na adres peter.tietz@yahoo.de
d) podziwiać stronkę o zabytkach ze swoimi zdjęciami i opisami
e) delektować się współudziałem w tworzeniu strony

Co wy na to?
  Historia Polski wedlug Kabaretu Moralnego Niepokoju, (2006)


Opis:

Historia Polski przedstawiana byla dotychczas w roznych ujeciach, ale
nigdy w ujeciu kabaretowym. Tego niezwyklego zadania podjal sie Kabaret
Moralnego Niepokoju. W kilkunastu przezabawnych skeczach poznajemy
znane nam z historii postacie w nieznanych sytuacjach, ktore rzucaja
nowe swiatlo na wiele problemow. W ten sposob poznajemy Praslowian
i poczatki panstwa polskiego, dowiadujemy sie, dlaczego slynna bitwa
z Krzyzakami odbyla sie wlasnie pod Grunwaldem, odkrywamy prawdziwa
geneze nazw pierwiastkow odkrytych przez noblistke Marie Sklodowska-
Curie, dowiadujemy sie dlaczego Chopin nie gral rock and rolla czy jak
Kosciuszko dogadal sie z chlopami. Sluchajac rozmowy Taty i Mariusza
widzowie poznaja rowniez odpowiedzi na trudne historyczne pytania.

Występują:

Kabaret Moralnego Niepokoju w skladzie:
Robert Gorski
Przemek Borkowski
Mikolaj Cieslak
Katarzyna Pakosinska
Rafal Zbiec

ed2k://|file|historia.polski.wedlug.kabaretu.moralnego.niepokoju.2006.czesc.1.pl.pdtv.xvid-xtn.avi|367089664|5A6BEFA97907A547D6A510BA990DB72A|/


ed2k://|file|historia.polski.wedlug.kabaretu.moralnego.niepokoju.2006.czesc.2.pl.pdtv.xvid-xtn.avi|366917632|3118B5B5D0113D7F3BDDD7A0AC019523|/
  Krzyżacy (1960)
Krzyżacy (1960)



TYTUŁ FILMU: Krzyżacy
PRODUKCJA: Polska
GATUNEK: Dramat, Historyczny, Kostiumowy, Wojenny
CZAS TRWANIA: 166 minut
DATA PREMIERY: 22.08.1960 - Polska, 10.03.1961 - Swiat
REŻYSERIA: Aleksander Ford, Karol Chodura
SCENARIUSZ: Leon Kruczkowski , Jerzy Stefan Stawiński
OBSADA: Urszula Modrzyńska ,Grażyna Staniszewska ,Andrzej Szalawski ,Henryk Borowski ,Aleksander Fogiel ,Mieczysław Kalenik ,Emil Karewicz

OPIS: Wspaniała adaptacja powieści Henryka Sienkiewicza z niewielkimi zmianami wobec pierwowzoru. Na pierwszy plan wysunięto losy Juranda ze Spychowa, zdradziecko atakowanego przez Krzyżaków ze Szczytna, którym przewodzi okrutny komtur Zygfryd de Lowe. Równolegle poprowadzono wątek romansowy między Zbyszkiem, Danuśką i Jagienką. Punkt kulminacyjny stanowi finałowa bitwa pod Grunwaldem.

NAZWA RELEASU: Krzyzacy.1960.PL.DVDRiP.XViD-KiCZ
DATA RELEASU: 23.03.2009
LICZBA CD: 2
PARAMETRY: Video -624x352 , XviD ~1053 kbps; Audio - MP3 VBR ~128 kbps
  Matura ustna- pomoc w napisaniu bibliografii
Witam
Posiadam bibliografię do takiego tematu. Może to coś Ci pomoże?

Temat: Wokół pojedynków i bitew. Porównaj wybrane opisy batalistyczne przywołując wybrane utwory literackie.

I. Literatura podmiotu
1. Gombrowicz W., Ferdydurke, Wyd. Literackie, Kraków 1994.
2. Homer, Iliada: wybór dla szkół, Kama, Warszawa 1996.
3. Pieśń o Rolandzie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Kraków 1991.
4. Sienkiewicz H., Potop, PIW, Warszawa 1977.
5. Sienkiewicz H., Krzyżacy, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999.

II. Literatura przedmiotu
1. Bolecki W., Przewodnik po labiryncie, Wyd. Literackie, Kraków 1994, s. 3-15.
2. Bujnicki T., Helman A., Potop Henryka Sienkiewicza, WSiP, Warszawa 1994
3. Drzewicka A., Pieśń o Rolandzie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Kraków 1991, s. 5-31.
4. Głowiński M., Ferdydurke Witolda Gombrowicza, WSiP, Warszawa 1991
5. Krzyżanowski J., Twórczość Henryka Sienkiewicza, PIW, Warszawa 1976.
6. Lementowicz U., Krzyżacy Henryka Sienkiewicza, Biblios, Lublin, 1999.
7. Wielgopolanin K., Iliada Homera, Aga, Kościan 1991

Pozdrawiam
  ulubione książki
Książki zacząłem czytać oprócz lektur bodajże w piątej klasie podstawówki. Nie potrafię wszystkich zliczyć, bo były tego krocie. Uwielbiam fantasy i powieści przygodowe, inne gatunki też chętnie poczytam. Wymienię kilka tytułów, które zapadły mi szczególnie w pamięci.

    Władca Pierścieni, Sillmarillion, Hobbit, tu nie muszę mówić dlaczego, to moje ulubione powieści, John R.R. Tolkien był mistrzem fantasy. Książki czytane przeze mnie nie jeden raz...

    Pan Tadeusz, tak, ten Pan Tadeusz. Lektura szkolna, większość jej nie lubi, mi zaś podobała się prawie tak bardzo jak książki Tolkiena. Tekst wspaniale się czyta dzięki rymom, a przy tym to ciekawa historia, jak dla mnie nawet bardzo ciekawa...

    Forrest Gump, książka potrafi rozbawić do łez, a przy tym zawiera kilka mądrości życiowych

    Winnetou, czytał ktoś? Interesująca książka przygodowa, a ja takie lubię. Czytałem dwa razy.

    Ha! Ogniem i Mieczem, Krzyżacy, książki posiada ciekawą fabułę, w dodatku częściowo prawdziwą, i te opisy bitew, kocham to!

No dobra, nie chce mi się dalej pisać, lubię też poczytać książki naukowe, na koncie mam też kilka historycznych, tych tytułów nie pamiętam Tak samo jak ED nie lubię e-booków, nie ma to jak zapach papieru...

Edycja: No jak mogłem zapomnieć o Przypadkach Robinsona Crusoe?! To też jedna z moich ulubionych książek.
  Wilcze doły - raz jeszce
Witam!
Miło się Pana czyta, Panie Witoldzie.
Witam

Proponuje oderwaś sie od tych wszystkich proroków i iinych nawiedzonych (i
niedouczonych)

W popularnej kiążeczce wydanej przez Bellonę "Wielkie bitwy i kampanie"
natknąłem się na zdanie, ktore moze dać asumpt do nowego spojrzenia na
bitwe
pod Grunwaldem.
Otóż pod Crecy Anglicy wykopali takie (jeśli tłumacz dobrze
przetłumaczył),
o szerokości 1 stopy i głębokości 1 stopy. Wystarczyło to aby powywracały
się konie francuskich frycerzy. Jeśli tak, to moze i pod Grunwaldem
Krzyzacy
wykopali podobne (a nie takie jak Portugalczycy pod Aljuberrotą, a jakich
szukali nasi grzebolodzy, tfu archeolodzy)

I jescze jedno Pan Maciek Antecki zwrocil mi uwagę, abym sie nie spieszył
z
zakupem Jerzego Besala "Rzeczypospolita Szlachecka. Czas wielkich wojen).
Faktycznie autor lepiej wziąłby sie do pisania powieści.
Album wydany super.
Ale tekst - zgroza:
Na początek, ilustracje dodano ana chybil trafił", np.
Rozdział pt. Chodkiewicz bije Mansfelda - ilustracja I dzień bitwy pod
Warszawą 1656
Opis ilustarcji obrazujacej bitwę pod Trzcianą "miała charakter poscigowy
(na razie OK). Wykazała siłę i szybkość jazdy polskiej (dalej OK), która
potrafiła zaskoczyć świetnych muszkieterów Gustawa Adolfa (Besala nie
przeczytał nawet hasła z Małej Encyklopedii Wojskowej).
Brawo Bellona dalej będziecie puszczac takie niedoróbki, chyba po
znajomości. Jeśli tego nikt od Was nie czyta to obiecuje wyslę do
redakcji.

Pozdrowienia

Witold Biernacki


  badania archeologiczne w Polsce

Oglądam programy na Discovery - znam archeologię aqngielską, egipską,
amerykańską a nie wiem    NIC co krajowi badacze wykopali i przebadali w
naszej rodzimej glebie.


od czasu do czasu sie zdarza. sam produkowalem. ale poziom tego co
dopuszcza polska tv jest co najmniej zenujacy.
produkcja programu o wykopaliskach (dotyczacych glownie sredniowiecza)
to ca. 4 tys zet. wystarcza na samochod, skromny cattering i kamere.
organizowanie na ten przyklad grup symulacyjnych, zeby dylo sie cos
wiecej zrobic, dobrywa sie na zasadzie wolontariatu. podobnie jest z
grafikami. symulacja komputerowa dowolnej bitwy to pieniadze.

Poza tym np. w okolicy mojego miasta znajduje się pozostałość po dużym
grodzisku wczesnośredniowiecznym - na pewno polskim (pojezierze Lubuskie).
W latach 60 były prowadzone tam jednosezonowe badania archeologiczne. Oprócz
skoroszytu w bibliotece  z suchymi danymi i rycinami skorup nie ma nic dla
niearcheologów. Żadnego opisu, rekonstrukcji.


jeszcze raz pieniadze. ewentualnie cudze chciejstwo. przy czym jakby
latwiej o eklektyczno-mroczne wcielenia wiedzminow roznej masci niz o
rekonstrukcje

W latach 70 w NRD oglądałem muzeum archeologiczne w Pasewalku - miasteczko
kilkutysięczne 50 km na zachód od Szczecina.
W takiej dziurze było pięknie wyeksponowane muzeum z GERMAŃSKIMI
pozostałościami historycznymi. Czasy słowian reprezentowało kilka nędznych
skorup i CIENKA warstwa na kilkumetrowym przekroju geologicznym .
Marketing historyczny  ? - tak, moim zdaniem skuteczny i pouczający.


nie zaperzelbym sie tak
tych germanow bylo tu kiedys mrowie nieprzeliczone ;) rowniez na
bardziej "slowianskich" ziemiach niz lubuska czy pomorze przednie.

wezmy takie cmentarzysko w Mokrej (tej samej gdzie w 1939 roku wolynska
brygada kawalerii bronila naszej granicy -troche inna historia choc
powiazana przedziwnie)
zaczyna sie pod koniec II wieku, germanami wlasnie. a to prawie
centralna Polska.

co do marketingu, ogladalem jeszcze za zsrr muzeum historii miasta
lwowa z sala grunwaldzka. bylo tak: slowianskie wojska pokonaly
niemieckich krzyzakow

  Bitwa pod Grunwaldem

Przyszło mi na myśl, że piękna scena w "Krzyżakach" Sienkiewicza a potem w
filmie, ta z mieczami: "Mieczów ci u nas dostatek ale..." itd. mogła mieć
miejsce, tylko, że:  w jakim naprawdę języku - językach to wszystko mogło
się odbywać?... Jagiełło mówił pewno po rusku, a może po litewsku? Rycerze
krzyżaccy pewno jako "urzędowego" używali niemieckiego choć wielu z nich nie
było Niemcami... Język wielu z nich mógł być wytworny, wielu też zapewne
było pospolitymi rębajłami. Czy coś wiemy bliższego o mowie Polaków  z
tamtych czasów, więcej niż "Pocziwaj ać ja pobruszę..."? I czy "Polacy" to
na pewno w tym okresie jednoznaczne pojęcie? Za sto kilkadziesiąt lat
polszczyzna Jana Kochanowskiego to już w pełni wykształcony piękny język...
Pozdrawiam...


Sądząc z Długosza, to Jagiełło nie znał polskiego. W kancelarii litewskiej
posługiwano się ruskim, po lacinie sporządzano tylko dokumenty dla celów
dyplomatycznych, Jagiełło pewnie znał ruski. Ale z kolei Długosz pisze, że
bodaj w roku 1431 odbywały się w Krakowie debaty teologiczne z udziałem
Husytów głównie w języku polskim, w obecności króla i Senatu. Z kolei z opisu
biblioteki Jadwigi u Długosza wynika, że Jadwiga nie znała łaciny, gdyż były
tam dzieła tłumaczone z łaciny na język polski.

że jeden z posłów był w barwach księcia szczecińskiego Kazimierza, zaś drugi w
barwach cesarstwa. Może ten szczeciński gadał jakoś zrozumiale, w tamtych
czasach język Pomorzan, podobnie jak czeski niewiele się różniły od polskiego.

W tamtych czasach przysłanie mieczy przed bitwą było normalnym obyczajem
rycerskim, ale sądząc z reakcji Jagiełły zostało to odebrane jako objaw pychy
i lekceważenia. Może tę reakcję Jagiełły spowodowały właśnie jakies
niejasności językowe, które zamazały sens poselstwa ? Długosz do wypowiedzi
posłów z zawartej w Kronice dodał jeszcze gotowość zrobienia miejsca na polu
bitwy.

Długosz pisze także o spotkaniu w Raciązu 8 grudnia 1410 roku w nowym wielkim
mistrzem Henrykiem von Plauenem i jest tam wypowiedź Plauena skierowania
bezpośrednio do króla i odpowiedź króla.
Sami Krzyżacy niekoniecznie musieli znać łącinę, wręcz nadmierna edukacja (a
za taką uchodziła znajomośc łaciny( była im bodaj zabroniona, mieli uczyć się
walki i modlitwy, a nie siedzieć przy książkach.

  Ksiazki, czyli co czytacie
ja nie moglam, przeczytalam prawie calych Krzyzakow ale opisy bitew to byla droga przez meke
  Grunwald
Ze swojej działki dorzucę, że w 1409 r. formalnie wszyscy książęta pomorscy zostali pozyskani przez Zakon. Jedynie Świętobór szczeciński dotrzymał zobowiązań i wysłał syna Kazimierza VI na pomoc Krzyżakom, przez co walczył on po stronie zakonnej w bitwie pod Grunwaldem i tam dostał się do niewoli królewskiej.
O działaniach Warcisława VIII zachodniowołogoskiego właściwie nie wiemy nic, zaś Bogusław VIII słupski początkowo zachował daleko idącą rezerwę, a już po bitwie uderzył na Krzyżaków i w dalszych działaniach brał udział po stronie polskiej. Zjawił się w obozie królewskim pod oblężonym Malborkiem i 29 VIII 1410 r. ponowił królowi polskiemu hołd lenny (otrzymał wtedy w dożywotnie lenno m.in. Bytów, Człuchów i Świdwin).
Kazimierz wysłany przez ojca na pola bitwy grunwaldzkiej jak wspomniałem dostał się do niewoli, ale już następnego dnia został zaproszony do stołu i biesiadował na cześć zwycięstwa Polaków. Zwolniono go w czerwcu 1411 r. za wstawiennictwem Bogusława VIII słupskiego. Wkrótce doszło do skoligacenia dworu szczecińskiego z Jagiełłą: Otto II (brat Kazimierza VI) poślubił Agnieszkę, córkę Jana II księcia meklemburskiego na Stargardzie i Wilheidy Olgierdówny, a więc siostrzenicę polskiego monarchy.

Z opisu chorągwi zakonnych sporządzonego przez Jana Długosza:

Dalej piąta chorągiew, księcia szczecińskiego Kazimierza, miała jako znak gryfa w białym polu. On również osobiście ze swoimi wojskami pomagał mistrzowi i Krzyżakom.

Z opisu poselstwa:

Nagle zostaje zapowiedzianych dwu heroldów prowadzonych pod osłoną rycerzy polskich celem uniknięcia zaczepek. Jeden z nich, króla rzymskiego, miał w herbie czarnego orła na złotym polu, a drugi, księcia szczecińskiego, czerwonego gryfa na białym polu. Wyszli oni z wojska wrogów niosąc w rękach obnażone miecze, bez pochew, domagając się przyprowadzenia ich przed oblicze króla.

W załączniku pieczęć Świętobora I księcia szczecińskiego (1351 - 1413).
  Książka, którą będę pamiętać
ksiązka była ciekawa


Bardzo ciekawa, a najciekawsze wg mnie były opisy bitew Polaków z Krzyżakami
  Król Władysław Jagiełło.
Temat trochę stary, ale myślę, że jest tu jeszcze coś do dodania.

Na początek trzeba wziąsć pod uwagę to, że kronika Długosza nie jest zbyt dobrym źródłem. Wykazywał on się nie zwykłą nienawiścią do Jagiełły, często się wykluczał np. w jednej części kroniki pisał, że rada ośmiu podjęła uchwałę o tym żeby Jagiełło został w obozie razem z kapłanami i innymi nie zdolnymi do walki, a już w czasie opisu bitwy pisze, że Jagiełło był na polu bitwy. Twierdził też, że król był barbarzyńcom itp, a jednym z przykłądów na zdementowanie tego może być np. to, iż Jagiełło brał codziennie kąpiel :), oraz interesował się kulturą - muzyką i malarstwem.

Co do zarzutu rzekomego analfabetyzmu. Jagiełło był od początku swojego życia przeznaczony przez Olgierda jako przyszły władca. Więc od małego był uczony m.in. pisma greckiego, oraz dzięki kontaktom z zakonnikami mógł być uczony pisma łacińskiego - na pewno rozwijał w przyszłości tą umiejętność.

Henryk von Plauen przybył do Malborka 18 lipca. Wcześniej zmierzał on do połączenia z głównymi wojskami zakonu przed bitwą więc musiał być już bliżej stolicy. Odległość z Grunwaldu do Malborka to ok. 100 Kilometrów. 15 lipca Jagiełło wyruszyć nie mógł gdyż wojska były zmęczone po ciężkim dniu walk (od rana do wieczora), w kolejnym trzeba było wszystko uporządkować, zebrać zwłoki itd. Więc nie możliwym było dotarcie do Malborka.

Samo jego zdobycie też nie jest łatwą sprawą. Pamiętajmy o tym, że zakon był pod protekcją Cesarza Niemieckiego i podlegał papieżowi - na pewno wywołałoby to konfilkt i Królestwo mogłoby na tym ucierpieć. Dodatkowo podczas oblężenia do krzyżaków (o czym wiedzieli na pewno Polacy) docierały listy od Węgrów czy od Świętego Cesarstwa Rzymskiego o poparciu i szykowaniu wojsk z pomocą. Również trzeba wziąść pod uwagę to, że w Malborku było żywności na bardzo długie oblężenie, a próba odbicia go siłą była praktycznie samobójstwem. Sojusznicze wojska Polski i Litwy nie miały takiej możliwości. Zaciężnicy byli również zniecierpliwieni opóźnieniem wypłaty żołdu itd.

Ogólnie rzecz biorąc Jagiełło był świetnym władcą jednym z lepszych, jeżeli nie najlepszym na tronie polskim. Długosz był nie przychylny jemu, często źródłem jego kroniki były plotki.

PS - polecam wszystkim książki S.M. Kuczyńskiego.
  Rycerkość w Fantasy
może tak nie do końca masz tu kawałek opisu bitwy pod Koronowem 10 października 1410r:
Specyficzny dla koronowskiej bitwy jest jej typowo średniowieczny schemat. Główne starcie poprzedziły pojedyncze walki harcowników.
"W końcu Kuchmeister postanowił stoczyć bitwę według zasad stosowanych między chrześcijanami. Armia krzyżacka stanęła w miejscu, a przed front wystąpił harcownik - rycerz z dworu króla węgierskiego Konrad Nyempcz. Jednak w krótkim starciu zwalił go z konia Jan Szycki herbu Doliwita. To był znak do rozpoczęcia bitwy..." - J. Długosz
Trzy razy ścierały się obie armie, ale żadna nie mogła osiągnąć przewagi. Bitwa była w zasadzie serią rycerskich pojedynków. Wojownicy stawali pojedynczo naprzeciw siebie i walczyli do pierwszej krwi. Walki dwa razy przerywano, by walczące strony mogły się posilić i opatrzyć rannych. Przeciwnicy przesyłali sobie nawzajem wino, wymieniali się końmi i jeńcami. Opowiadali o swoich czynach...


aczkolwiek

Zgodnie z obyczajem rycerskim Polacy powinni obwieścić zwycięstwo
i trzymać straż na placu boju do zmroku. Jednak tego wszystkiego było już za dużo Tatarom, którzy gdy tylko zobaczyli uciekających w drogich zbrojach, rzucili się za nimi w pogoń i zamienili zwycięstwo w pogrom. "I niebył żaden Krzyżak uszedł niewoli, gdyby dzień dłużej nieco był potrwał, ale noc zasłoniła uciekających przed pogonią" - J.D.


czyli rycerze byli rycerscy za to tatarzy jak zwykle ...

wziąłem to ze strony
http://www.zamek.malbork.com.pl

polecam miłośnikom

podpisano Wielki Mistrz Zakonu Najobleśniejszej Córy Chaosu Domu Piekielnego w Czeluści Orindu Shimazu1 von z Forum
  Książki
Dla mnie "Krzyzacy" w pewnych momentach byli przerazajaco nudni . A najgorsze to juz te opisy wojsk czy tych flag w bitwie pod Grunwaldem. Jedynym dla mnie ciekawym elementem byl watek Juranda. Ale tez dosc smutny :(..
  Anegdoty historyczne i inne smaczne kąski

wizja BITWY Legnickiej jako starcia ztrzymującego tatarską nawałę po raz pierwszy pojawia się z wszystkimi ozdobnikami w legendzie św. Jadwigi Slaskiej i tu pytania ...


Wg prof. Labudy Jan Długosz swój opis bitwy pod Legnicą zawarty w VI tomie jego Roczników wziął z zaginionego XIII wiecznego Rocznika Dominikańskiego.Tak więc źródła mogły być tylko nie dotrwały.Dość antyźródłowe mieliśmy dzieje. .
Zawarte w owym hipotetycznym roczniku słowa Henryka Pobożnego:"Gorze nam się stało" byłyby wtedy pierwszym zapisanym po polsku zdaniem.


bitwa pd Legnicą jeżeli chodzi o "trupność" jest stawiana na równi z Grunwaldem , a tam proszę zwycięzka strona tak dokladnie się rozprawiła z przeciwnikami, że nie było z kim pokoju zawierać , bo cała władza Zakonu w polu pobita legła / jeden zwiał, ale zwaariował/


Nie do końca prawda.Istotnie z 250 "białych płaszczy" pod Grunwaldem zginęło ok.220 ale to świadczy tylko o zawziętości polskiego rycerstwa przeciwko krzyżakom których do niewoli nie brano.Inne kategorie krzyżackich kombatantów(goście zakonu,sergenci ,pomorscy i pruscy pospolitacy,pruscy vitigo czy wreszcie siły przyprowadzone przez Konrada Oleśnickiego czy Kazimierza Szczecińskiego)poniosły z pewnością dużo mniejsze straty.A spośród 6-7 tys. polskich rycerzy pod Grunwaldem zginęło podobno 12, z czego dwóch znanych z imienia.
D. Piwowarczyk w swoim "Poczcie rycerzy polskich" zwraca też uwagę na pewien ciekawy fakt:otóż po bitwie żaden z polskich rycerzy nie pretendował do miana pogromcy wielkiego mistrza(którego najprawdopodobniej zabił rycerz Mszczuj ze Skrzyńska)czy któregoś z innych krzyżackich vipów.Po prostu było im głupio z tego powodu.Zabicie wroga-chrześcijanina (nawet w bitwie) wcale nie było wówczas powodem do chwały.Co innego wzięcie do niewoli.

Reasumując-fakt,że poza księciem w bitwie nie zginął nikt ważny wcale nie dezawuuje faktu tej bitwy.Wszak po użyciu przez Mongołów(prawdopodobie) broni palnej wybuchła panika więc rycerska jazda mogła sie po prostu rozproszyc przy minimalnych stratach własnych.A książe no cóż po prostu miał pecha.Zaś owe całe pole zasłane trupami to taka ówczesna kronikarska retoryka.
  Kara śmierci
Tak naprawde - "kara smierci" - to idiom. W istocie jest to kara skrócenia życia w zamian za "cos", co społeczenstwo/panstwo akceptuje jako szczególnie wazny powód. Napisałem "w zamian", a nie "w odwecie" z szacunku dla społeczenstw i ich dorobku (uwzgledniając historyczną perspektywe). No i problem w tym, ze dzis "w zamian" nie wszedzie = "w odwecie". To nie mój problem, lecz niektórych panstw/ stanów/ partii/ osób. Wszak w Albanii gosc nie smie zdjąc pokrywki znad kociołka, vendetta tez sroce spod ogona nie wypadła.Ktos tu ma mentalnosc kata. Kto? Ktos tu ma mentalnosc Danusi z "Krzyzaków" ("Mój ci on"). Kto? Ktos chce byc sedzią. Kto? Ktos sie uchylałby zawsze (tak, tak, Klemens). Ajmedemie, "skurwiela"(nie pochopnie, zresztą, czy ja wiem?) chyba bym ukatrupił, ale nie w majestacie prawa, licząc sie ze skutkami społecznego ostracyzmu jak najradykalniej posunietego, wiec akceptując, co "jest". Mysle, ze w drastycznych wypadkach nie mamy wyboru, ale nie zwalajmy to na barki panstwa...czy chocby "swiatowego rządu" (mojej idea fix)
Słowem szacunek szacunkiem, ale......Skoro oferta tak wielu panstw to "slepota za oko", "szczęka za ząb" - to moze jest cos na rzeczy...by bronic ofiary mej (wirtualnej), ewentualnie panstwowej (jakze realnej) "uczuciowosci" radykalnej. (Wiktymologia to opis setek tysiecy? przegranych bitew). A co na to Traugutt?
Słowem, ja jestem przeciwko karze "skrócenia zycia", za "pomocnictwo"ku temuz (tu jest, Klemens, ta słaba linia obrony panstwa/ społeczenstw) takze, wiec za prawem do "sprawiedliwej " zemsty, zatem do wymierzania "kary smierci", ale "cywilnej", bo chyba na tym ta resztka naszej (indywidualnej) godnosci i wolnosci polegalaby..Kwestia presji. Bez niej nikt z nas by sie "nie poprawił". Czy "kara smierci" to - presja? Poprawa - fikcją?
Panstwo - chimera/hydrą/potworem?...Pytania, pytania.......
  Nie mam czasu na...
Krzyzacy swietna ksiazka:) a Potop przeczytalam jestem z siebie dumna troszke zakonczenie mi sie nie podobalo, ksiazka super fajne opisy bitw, fajne dialogi, ale ostatni rozdzial czyli wszystko opowiedziane w przspieszonym tempie, nie lubie czegos takiego.
  Wasze znienawidzone książki
A ja Ci powiem, ze ksiazka " Krzyzacy" bardzo mi sie podobala. Co tu duzo ukrywac glownie dzieki watkowi milosnemu, inaczej raczej bym jej nie przeczytala. Choc musze sie przyznac, ze opis Bitwy pod Grunwaldem ominelam, poniewaz wydawal mi sie nieciekawy. ;D
  Warmaster Medieval
Dziś trafił do mnie podręcznik.
Ogólne wrażenie - miłe. Kilka nowych zasad min. (batalie, reakcja na szarżę), formacji (min. kombinowany szyk, rycerze) i broni (min. kusze, palna, długie łuki), do tego pawęże, pale, wozy bojowe, różne rodzaje artylerii itp. Mocno zmieniony skirmish dopasowany do średniowiecznych pól bitew.

Zdjęcia fajne, choć widać, że z prawdziwą rozgrywką mają niewiele wspólnego. Figurki fotografowane to Kallistra (większość, z daleka wyglądają lepiej niż z bliska) i Magister Militum (wyszło tragicznie, skuteczna antyreklama), oraz kilka Pendrakena (husyci). Są także zdjęcia old glory (saraceni) - ale to te znane już z internetu.

Rozdział o oblężeniach całkiem zabawny i warto kiedyś spróbować. Podstawowe założenie jest takie, że szturm odbwa się na fragment miasta/zamku zwykle równy jednej krawędzi stołu, atakujący ma siły o 50% większe, a szturm jest wynikiem oblężenia trwającego już jakiś (losowo wyznaczony) czas - co wpływa na podkopy/kontrminy, zbudowane machiny, mury osłabione w niektórych miejscach itp.

Co do list armii - przeciętne LD generała to 8, Litwa może być kontyngentem w armii polskiej (2 generałów !), brak listy Cesarstwa odpowiadającej za krycjaty antyhusyckie i antytureckie.

Ktoś zainteresowany późnym średniowieczem ? Czas dzielić armie

Co do minusów - podręcznik jest zdecowanie skierowany do Anglików, dlatego też np 4 listy armii z wojny róż prz równoczesnym braku np. późnego Bizancjum, Rusi czy Cesarstwa. Np wstawiono Mongołów ale zapomniano dodać dla nich jakichkolwiek europejskich przeciwników. Lista odpowiada też raczej konkretnej kampanii czy bitwie (jak Krzyżacy, nie da się nimi grać 2 wojnie 13letniej). Opisy historyczne też są niekiedy mocno kontrowersyjne
Jak zawsze w WMA podano jednak koszt punktowy każdego typu jednostki więc można pokombinować samemu, a dodatkowe listy armii pojawiają się na rickpriestley.com.
W podręczniku sporo też błędów, literówek (w tabelkach) i sprzeczności między opisem jednostki a zdolnościami przpypisanymi jej w tabelce. Konieczna będzie więc errata (podobno w produkcji). Tak się kończy drukowanie angielskiej książki w Turcji.
  Prośba o pomoc-rycerz krzyżacki
Witam!
Cóż z wyglądem konkretnego Krzyżaka będzie sporo problemów. Szczególnie , że bracia niechętnie się fotografowali.
Przedstawienia rycerzy średniowiecznych to przecież w większości rekonstrukcje, czasem oparte na wyobrażeniach z epoki, czasem po prostu wymyślone. Niestety nie znam żadnej pracy poświęconej odtworzeniu stroju i uzbrojenia krzyżackiego, takiej jak np. L.Kajzera o rycerstwie małopolskim czy Z. Wawrzonowskiej o Piastach śląskich. Materiał ikonograficzny przeciez istnieje. Trochę wyobrażań rekonstrukcyjnych, ale czaro-białych w pracy Nowakowskiego, Wojska Zakonu NMP w Prusach (tytuł niedokładny).
Natomiast z konkretnych postaci: Matejko w pracy "Ubiory w Polsce" rysuje dwu krzyżaków, ale bez podania osoby i źródła(podaje tylko "dzieło obce")
Natomiast znalazłem konkretne osoby przedstawione przez Walerego Eliasza-Radzikowskiego. Przedstawia on Krzyżaka w stroju wojennym według pieczęci komtura elbląskiego z 1310( to chyba komtur Johann) oraz Konrada von Thuringen, wielkiego mistrza z XIII wieku według nagrobka w Marburgu. Jest tam także wyobrażenie jeszcze jednego wielkiego mistrza z XVw, niestety nie powiem teraz którego, gdyż jak się okazało brakuje mi opisów do tablic Eliasza dotyczących XVw. Pożyczałem je i chyba do nie nie wróciły. Muszę sobie chyba odkserować. Wszystko są to przedstawienia piesze, ale rozumiem, że przy pomyśle figurki w skali 1/9 nie będzie to wyobrażenie konne. Jeśli Cię takie postaci interesuja, mogę ilustracje zeskanować i przesłać.
Poza tym istnieją drzeworyty Caspra Henenbergera, np przedstawijace Ulryka von Jungingena. Sa to oczywiście przedstawienia późniejsze - publikuje kilka z tych miniatur śp.S.Kuczyński w książce "Bitwa pod Grunwaldem". Pozdrawiam Piotr.
  Książki
Heh, a my właśnie kończymy obrabiać Krzyżaków. Jedyne co mi się z tej książki podobało to opis bitwy pod Grunwaldem :).
  Ulubiona lektura ;)
Krzyżacy - zwłaszcza opis bitwy
Mały Książę - przejrzysta lektura, bardzo fajnie się czytało
Bardzo mnie też wciągnęła... Ania z Zielonego Wzgórza
  W ramach sezonu ogórkowego - Grunwald 1410


| - zdolności mobilizacyjne Królestwa Polskiego wynosiły 80.000
ludzi,
Owszem, ale należy pamiętać, że np. Zygmunt Luksemburski król Węgier
miał sojusz z Zakonem i dlatego też musiano pozostawić spore siły
osłonowe na południowej granicy.
W styczniu 1411 r. zresztą zaatakował Nowy Sącz, ale polskie siły
osłonowe rozbiły jego wojska pod Bardejovem (dzisiejsza Słowacja).


:-)

Przy czym w historii Nowego Sącza brak jest wzmianki o tym zdarzeniu.
NA pewno nie dotarli pod mury tego miasta. Sądzę, że to był atak nie
tyle na Nowy Sącz, co w kierunku Nowego Sącza. Bardejów jest
kilkadziesiąt kilometrów na południowy-wschód.

| - wg piszącego historyka chorągwie litewskie zastosowały ucieczkę
pozorowaną Tylko chyba latopis Bychowca o tym mówi. Jest o tyle mało
prawdopodobne, że niektórzy uciekinierzy dotarli aż na Litwę mówiąc
o
klęsce i śmierci Jagiełły.


Podejrzewam, że wiedzę o tym, że to pozorowany manewr miało zaledwie
kilku dowódców. Szeregowych żołnierzy nikt w to nie wtajemniczał, bo i
po co. Stąd fakt, że niektórzy uciekli nieświadomi aż na Litwę
świadczy jedynie o tym, że nie zostali do końca i nikt ich nie
uświadomił w pozoracyjnym charakterze tej operacji.

Zresztą żadne pospolite ruszenie nie było w stanie wykonać takiego
manewru wojskami liczącymi tysiące ludzi.


Bo ja wiem? Moim zdaniem najtrudniejszym elementem takiego manewru w
owym czasie było zatrzymanie uciekających i przywrócenie zdolności
bojowej tym oddziałom. Reszta jest prosta. Naturalnym odruchem
żołnierzy jest sp... przed niebezpieczeństwem. Wystarczył tylko sygnał
do ucieczki, a manewr musiał się udać z każdą armią. Zresztą im niższe
morale, tym większa szansa na powodzenie. Bo bardziej bitny oddział
mógł pomimo rozkazu wycofania się walczyć nadal.

| - siłom NATO (znaczy się Krzyżakom) pomocy odmówili Anglicy,
których
parę lat  temu Krzyżacy wyrzucili z terytorim Prus za nieustanne bur
dy
Chodziło o geopolitykę. Henryk IV (jeszcze jako hrabia Derby) był
gościem Krzyżaków i wyprawiał się na Litwę. Dlatego też chciał
początkowo zawrzeć sojusz z Zakonem, ale Krzyżacy wybrali
ostatecznie
sojusz z królem Francji, który groził zresztą Jagielle wojną, jeśli
będzie walczył z Zakonem. Jak wykazała jednak bitwa pod Azincourt w
1415
r. w takim wypadku państwo polsko-litewskie mogłoby liczyć na drugie
wielkie zwycięstwo. :-)


Nie zapominaj, że pod Azincourt wynik bitwy taki, a nie inny był
spowodowany poniekąd pogodą. Z tego co czytałem, to w wyniku opadów
grunt w miejscu bitwy był na tyle grząski, że ciężkozbrojni rycerze
francuscy walczyli pieszo. Anglicy nieco lżej uzbrojeni byli mniej
wrażliwi na ten czynnik. Tak więc trudno powiedzieć, jak by się
skończyło starcie w wypadku, gdyby doszło do szarży, która była
podstawową taktyką ówczesnego rycerstwa.

Wilcze doły to pomysł z Bychowca, którego inni kronikarze nie


opisują.

To, ze kronikarze tego nie opisują wcale nie oznacza, że ich nie
zastosowano. Mało który ówczesny kronikarz był biegły w sztuce
wojennej, a i żaden z nich bezpośrednio w bitwie chyba nie
uczestniczył. Użycie tego typu podstępów było dość powszechne w owym
czasie, toteż niewykluczone, że nie wspomniano o tym z tego powodu, że
nie widziano w tym niczego nadzwyczajnego. Opisy historyczne bitew
rzadko kiedy zawierają szczegóły dotyczące taktyki czy używanej broni.

Zbigniew Oleśnicki wbrew temu, co naopowiadał Długoszowi nie zabił
Diepolda von Koekeritza, tylko Jagiełło go powalił, a przyboczni


dobili.

To też akurat uważam za problematyczne. Oczywiście z przyczyn
politycznych i prestiżowych ładnie wygląda informacja, że wódz
osobiście własną ręką zabił tak znamienitego rycerza. Tyle, że nie
sądzę, by ów znamienity rycerz został dopuszczony do osoby Króla przez
tzw. brońców. Sądzę, że szansa na to, by doszło do bezpośredniego
pojedynku jest znikoma.

Biskup Oleśnicki potem zresztą przysięgał w piśmie do papieża, że on
zakonnika nie zaatakował. Później już jako biskup przed Długoszem
pokoloryzował.


I pewnie prawdy się już nie dowiemy nigdy.

  Wesoły opis bitwy pod Grunwaldem
Opis bitwy pod Grunwaldem
Na wesoło!
Tytuł niemiecki - Grossen Krieg Grunwald

Język niemiecki został użyty dowolnie i swawolnie. Znawców tego języka autor tekstu przeprasza, a Niemcy być może nie zrozumieją.

Zwei Mieczen od deutsche ritteren w biała prześcieradło ze schwarzen kreuzen dla polnische koenig Jagiełło mit ihre brudder Witold, w imię freundschaft und buzi-buzi.

Król Jagiełło siedział w swoim wozie dowodzenia i co chwila zerkał na zegarek. Minęła godzina od zapowiadanej faksem wizyty dwóch znamienitych rycerzy zakonu krzyżackiego. Witold siedział w kącie i układał pasjansa z dwóch kart, który i tak nigdy mu nie wychodził. Nagle z pomieszczenia radiooperatora wypadł woj Przemko z Bydgoszczy z okrzykiem: "Nadchodzą!". Faktycznie, po chwili do opancerzonych drzwi ktoś zapukał.

- Wlazł - rzucił Jagiełło, zagryzając mentosa. Pukanie rozległo się ponownie.

- Do nich trzeba po ichniemu... Komm, komm... schneller bitte - zakrzyknął książę Witold. Drzwi otworzyły się i w pośpiechu wbiegło do środka dwóch gości w zbrojach i z piórami pawi na hełmach.

- Guten Morgen polnischen koenig - powiedział wyższy i starszy, stając na baczność.

- Co oni gadają? Chcą mnie butem w mordę lać czy jak? - spytał Jagiełło, przyglądając się obu gościom dość uważnie, na co pozwalał mu jego sokoli wzrok i noktowizor.

- Nie król... my dla wasza przynieść zwei mieczen - powiedział starszy. - Udo, komm gib mir zwei mieczen - poprosił. Udo wyciągnął zza pleców dwa krótkie kordziki marynarskie.

- Miały być zwei grossen mieczen - powiedział starszy z upomnieniem.

- Ich weisse nicht... Ja nic nie wiedzieć, meine liebling fater, Urlich geben mi tylko te maciupen sztiieten... Ich weisse nicht -tłumaczył się młodszy.

- Co oni plotą? - zdenerwował się Jagiełło.

- Gadać mi zaraz co jest grane, bo dam po gębie!

Krzyżacy rycerze zamarli z lekko rozchylonymi ustami. Latająca wokół mucha wykorzystała ten moment i narobiła młodszemu na hełm.

- Gadajcie coście za jedni i dawajcie te miecze, coście je mieliście przynieść, ino wartko, bo czas już bitwę zaczynać.

- Och, meine liebling polnischen koenig... keine krieg, keine bitwa, my przynieśli zwei mieczen - powiedział starszy, podnosząc do góry kordziki - żeby byt freundschaft, buzi-buzi. Polaken. Szwabenzwei brudder, cmok, cmok - zakończył, składając usta w słodkiego całusa.

- Wywalić tych dwóch idiotów! - powiedział podniesionym głosem Jagiełło.

- l posłać im na odchodne ze trzy stingery, żeby nie myśleli, że odchodzą z pustymi rękami. Ja im dam buzi-buzi... cmok, cmok! Niech artyleria zajmie się tą hałastrą w białych prześcieradłach i zakutych w blachy, a pawie piórka to ja już im sam powtykam... - zaryczał.

Dwaj rycerze krzyżaccy, odchodząc, sprzeczali się między sobą.

- Scheise... du dumkopf, ty idiota, zamiast; zwei mieczen ty dat zwei klajne sztiieten, was du zrobił z zwei grossen mieczen dla polnische koenig? - krzyczał straszy.

- Och, eine kleine gescheft, ja zrobić mały interesa... ja sprzedać zwei grossen mieczen i dostać guten polski herbatnik i zwei maciupen sztiieten - odparł młodszy.

- Scheise, scheise, scheise, trzi razy scheise!!! - zaklął stary.

- Tobie się fater chcieć scheise? - spytał młodszy.

- Nein, du dumkopf!

W tym momencie w obu rycerzy uderzyły wspomniane trzy stingery i zakończyły głupawy dialog. Z krzyżackich pozycji zostały tylko stosy żelastwa i kilka koni. Jagiełło jeździł jeepem po pobojowisku i oglądał zniszczenia.

Morał z tej bezsensownej historyjki jest równie głupi, jak i cała historyjka: nie należy się pchać z zwei maciupen sztiieten zamiast grossen mieczen, bo może to zmienić historię i otrzyma się drei stingeren i nie zdąży się nawet "Mein Gott!" zakrzyknąć.

W tym momencie należy dodać, co robię z niechęcią, bo nie lubię reklamy, że "guten polski herbatnik" był dziełem zakładów E. Wedla w Warszawie.

Guten Apetit,
Życzy Andrzej Vader

http://www.album-grunwald...esolo/index.php
  Anegdoty, żarty i ciekawostki historyczne
Na początek humor zeszytów:
-W 1226 roku było znoszenie krzyżaków do Polski...
-Polska połączyła się z Litwą bo miała pić z krzyżakami...
-Napoleon przegrał z Rosją a Polacy wygrali ale nie mieli gdzie mieszkać...
-W latach 1772-1795 3 państwa rozbierały Polskę bezwstydnie...
-Prusy nie mogli żyć bez polski i dlatego zrobili hołd pruski...
-Rosjanie aby wzmocnić swoje wojska wprowadzili ciężkie katusze. I lekkie też!...

Opis Bitwy pod Grunwaldem:

"Język niemiecki został użyty dowolnie i swawolnie. Znawców tego języka autor tekstu przeprasza, a Niemcy być może nie zrozumieją.

--------------------------------------------------------------------------------

Zwei Mieczen od deutsche ritteren w biała prześcieradło ze schwarzen kreuzen dla polnische koenig Jagiełło mit ihre brudder Witold, w imię freundschaft und buzi-buzi.

Król Jagiełło siedział w swoim wozie dowodzenia i co chwila zerkał na zegarek. Minęła godzina od zapowiadanej faksem wizyty dwóch znamienitych rycerzy zakonu krzyżackiego. Witold siedział w kącie i układał pasjansa z dwóch kart, który i tak nigdy mu nie wychodził. Nagle z pomieszczenia radiooperatora wypadł woj Przemko z Bydgoszczy z okrzykiem: "Nadchodzą!". Faktycznie, po chwili do opancerzonych drzwi ktoś zapukał.

- Wlazł - rzucił Jagiełło, zagryzając mentosa*. Pukanie rozległo się ponownie.

- Do nich trzeba po ichniemu... Komm, komm... schneller bitte - zakrzyknął książę Witold. Drzwi otworzyły się i w pośpiechu wbiegło do środka dwóch gości w zbrojach i z piórami pawi na hełmach.

- Guten Morgen polnischen koenig - powiedział wyższy i starszy, stając na baczność.

- Co oni gadają? Chcą mnie butem w mordę lać czy jak? - spytał Jagiełło, przyglądając się obu gościom dość uważnie, na co pozwalał mu jego sokoli wzrok i noktowizor.

- Nie król... my dla wasza przynieść zwei mieczen - powiedział starszy. - Udo, komm gib mir zwei mieczen - poprosił. Udo wyciągnął zza pleców dwa krótkie kordziki marynarskie.

- Miały być zwei grossen mieczen - powiedział starszy z upomnieniem.

- Ich weisse nicht... Ja nic nie wiedzieć, meine liebling fater, Urlich geben mi tylko te maciupen sztiieten... Ich weisse nicht -tłumaczył się młodszy.

- Co oni plotą? - zdenerwował się Jagiełło.

- Gadać mi zaraz co jest grane, bo dam po gębie!

Krzyżacy rycerze zamarli z lekko rozchylonymi ustami. Latająca wokół mucha wykorzystała ten moment i narobiła młodszemu na hełm.

- Gadajcie coście za jedni i dawajcie te miecze, coście je mieliście przynieść, ino wartko, bo czas już bitwę zaczynać.

- Och, meine liebling polnischen koenig... keine krieg, keine bitwa, my przynieśli zwei mieczen - powiedział starszy, podnosząc do góry kordziki - żeby byt freundschaft, buzi-buzi. Polaken. Szwabenzwei brudder, cmok, cmok - zakończył, składając usta w słodkiego całusa.

- Wywalić tych dwóch idiotów! - powiedział podniesionym głosem Jagiełło.

- l posłać im na odchodne ze trzy stingery, żeby nie myśleli, że odchodzą z pustymi rękami. Ja im dam buzi-buzi... cmok, cmok! Niech artyleria zajmie się tą hałastrą w białych prześcieradłach i zakutych w blachy, a pawie piórka to ja już im sam powtykam... - zaryczał.

Dwaj rycerze krzyżaccy, odchodząc, sprzeczali się między sobą.

- Scheise... du dumkopf, ty idiota, zamiast; zwei mieczen ty dat zwei klajne sztiieten, was du zrobił z zwei grossen mieczen dla polnische koenig? - krzyczał straszy.

- Och, eine kleine gescheft, ja zrobić mały interesa... ja sprzedać zwei grossen mieczen i dostać guten polski herbatnik i zwei maciupen sztiieten - odparł młodszy.

- Scheise, scheise, scheise, trzi razy scheise!!! - zaklął stary.

- Tobie się fater chcieć scheise? - spytał młodszy.

- Nein, du dumkopf!

W tym momencie w obu rycerzy uderzyły wspomniane trzy stingery i zakończyły głupawy dialog. Z krzyżackich pozycji zostały tylko stosy żelastwa i kilka koni. Jagiełło jeździł jeepem po pobojowisku i oglądał zniszczenia.

Morał z tej bezsensownej historyjki jest równie głupi, jak i cała historyjka: nie należy się pchać z zwei maciupen sztiieten zamiast grossen mieczen, bo może to zmienić historię i otrzyma się drei stingeren i nie zdąży się nawet "Mein Gott!" zakrzyknąć.

W tym momencie należy dodać, co robię z niechęcią, bo nie lubię reklamy, że "guten polski herbatnik" był dziełem zakładów E. Wedla w Warszawie.

Guten Apetit,
Życzy Andrzej Vader"

*twórca teorii mentos=Ludwig będzie miał mnie na sumieniu... _^_
  Centrum Pomocy, Apele, Wnioski
Wraz z likwidacją techa wojskowego, proponuje nowy podział wojsk do najęcia

KAWALERIA
Kopijnicy
Koszt najęcia: 8 pkt
Utrzymanie: 4 pkt
Dla: Europa Zachodnia, Węgry, Polska
Opis: Ciezka jazda uzbrojona w kopie, służaca do przełamywania szyków nieprzyjaciela.

Jazda Rycerska/Bojarska/Gendarmes
Koszt najęcia: 7 pkt
Utrzymanie: 4 pkt
Dla: Europa Zachodnia i Wschodnia
Opis: Ciezka jazda uzbrojona w miecze i tarcze. Miażdząca siłą na polu bitwy.

Lekka Jazda
Koszt najęcia: 6 pkt
Utrzymanie: 3 pkt
Dla: Cały świat
Opis: Lżejsze oddziały kawalerii, o niższej wartnosci bojowej niz oddziały cięzkie, ale skuteczne w zwiadzie, pościgu i zasadzkach

PIECHOTA

Arkebuzerzy
Koszt najęcia: 6 pkt
Utrzymanie: 3 pkt
Dla: Europa Zachodnia i Wschodnia
Opis: Nowoczesne oddziały wyposażone w bron palną. Skuteczne przeciw zakutym w pancerz rycerzom i formacjom pikinierów, ale ekstremalnie wrażliwe w walce wręcz. UWAGA: Nie powinny stanowic więcej, niz połowe piechoty w armii

Pikinierzy
Koszt najęcia: 6 pkt
Utrzymanie: 3 pkt
Dla: Europa Zachodnia i Wschodnia
Opis: Oddziały uzbrojone w długie piki, świetne do powstrzymywania ataków kawalerii.

Halbardnicy
Koszt najęcia: 5 pkt
Utrzymanie: 2 pkt
Dla: Europa Zachodnia i Wschodnia
Opis: Oddziały zołnierzy mniej skutecznych przeciw kawalerii niż pikinierzy, ale trochę lepiej radzących sobie w zwarciu.

Miecznicy
Koszt najęcia: 4 pkt
Utrzymanie: 2 pkt
Dla: Cały świat
Opis: Uzbrojone w pałasz, szbalę czy szamszir oddziały - na całym świecie standardowa piechota pola walki.

Kusznicy
Koszt najęcia: 4 pkt
Utrzymanie: 2 pkt
Dla: Cały świat
Opis: Kusza to bron wychodząca z użycia, ale dalej stsosowana min. przez abdnytów. Skuteczne przeciw pieszym, wrażliwe na ataki akwalerii.

Łucznicy
Koszt najęcia: 3 pkt
Utrzymanie: 1 pkt
Dla: Cały świat
Opis: (Nie mylić z kuzynami z Walii) Przezytek epoki. Ekstremalnie wrażliwe przeciw wrogiej kawalerii.

WOJSKA NARODOWE

Landsknechci
Koszt najęcia: 7 pkt
Utrzymanie: 4 pkt
Dla: Niemcy
Opis: Niemiecka odpowiedź na Szwajcarów, uzbrojone w piki lub zweihandery ciezkie oddziały tej piechoty są w stanie odwórcic losy wielu bitew.

Rodeleros
Koszt najęcia: 5 pkt
Utrzymanie: 2 pkt
Dla: Hiszpania, Neapol
Opis: Uzbrojeni w miecz i puklerz żołnierze bedący prawdziwym nemezis formacji pikinierskich. Wrażliwi za to na ataki kawaleryjskie.

Janczarzy
Koszt najęcia: 4 pkt
Utrzymanie: 2 pkt
Dla: Turcja
Opis: Uzbrojeni w bron palną i słąbo zdyscyplinowani, za to z doskonałym morale piechurzy stanowiacy podporę armii Osmanów.

Baszybuzukowie
Koszt najęcia: 2 pkt
Utrzymanie: 0,5 pkt
Dla: Turcja
Opis: Mięso armatnie armii Tureckiej, skore do buntów i grabieży.

Highlanders
Koszt najęcia: 4 pkt
Utrzymanie: 2 pkt
Dla: Szkocja
Opis: Doskonała szarża i niezłomna wola walki czynia ze Szkotów naturalnych atakujacych. Gorzej, gdy przyjdzie im sie bronić przeciw kawalerii lub łucznikom.

Samurajowie
Koszt najęcia: 7 pkt
Utrzymanie: 4 pkt
Dla: Japonia
Opis: Rycerstwo Japonii, doskonale opancerzeni piechurzy, uzbrojeni w katany lub no-dachi.

Kawalerowie Zakonni
Koszt najęcia: 7 pkt
Utrzymanie: 4 pkt
Dla: Joannici, Inflantczycy, Krżyzacy
Opis: Członkowie i główna siła szturmowa rozmaitych zakonów rycerskich. Doskonale wyposażona cięzka piechota ze znakomitym morale.


Reszta (Stadiroti, Szwajcarzy, Huzarzy, ird.) dalej ino w formie najemników.

Propozycje nowych oddziałów (szczególnie jazdy -> PW)
  Egzamin
Kilka spraw do tych, którzy nie byli i byli na zerówce (ja nie byłam, ale lubię zbierać informacje ):

1.Ponawiam prośbę o pytania, tylko jak najbardziej szczegółowe (tj. bez pytań zapisanych w formie "trzeba było podać jakieś daty") Przy czym nawet jeśli pamiętacie tylko niektóre pytania, zamieszczajcie śmiało. Może dzięki temu uda sie skompletować zestawy, a później na kolanach wymodlić o powtórzenie ich na pierwszym terminie.

2.Dowiedziałam się, że Woźniczka uznał ten termin za pierwszy, ale zanim zaczniecie panikować wyjaśnię dokładniej. To był pierwszy pierwszy termin. Dla tych, którzy się na nim nie pojawili żadnych konsekwencji nie przewidziano bo byłoby to jawnie niesprawiedliwe (czyli za nieobecność na dzisiejszej "zerówce" nie może wam wstawić 2, a i ci z dzisiaj mogą przyjść 8 lutego poprawić dzisiejszy egzamin o ile ich prace zdąży sprawdzić- czyli zmienia sie tylko nazwa, zasady już niekoniecznie). Drugi pierwszy termin jest zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami 8 lutego. Za nieobecność na nim dostaje sie automatycznie 2 do indeksu, chyba że ma sie usprawiedliwienie ze szpitala (jak wpadniecie pod samochód tuż przed to jesteście usprawiedliwieni). Termin poprawkowy jest 23 lub 28 lutego (już nie pamiętam). Kto zweryfikuje termin poprawkowy? Daty poprawkowego dokładnie nie pamiętam, godzina popołudniowa (wieczorna)
Ktoś się nie zgadza z drugim punktem?

3.Nie pamiętam co miało być w tym punkcie. Za bardzo się rozpisałam w drugim.

Dziękuję za uwagę


i tak to jest gdy się samemu nie usłyszy;)
na termin 8 lutego może iść każdy, bez względu czy Woźniczka to sprawdzi, czy też nie. Termin drugi: 28, godzina 17:00.

Pytania z grupy B:
1.Państwo Karola Wielkiego:

2. Podać daty:

a) rozbicia dzielnicowego
b) Konfederacji barskiej
c) pierwszej wyprawy krzyżowej
d) bitwy pod Płowcami (z Krzyżakami)
e) coś czego nawet nie umiem powtórzyć

3. Wyjaśnić pojęcia:
Feudalizm, dziesięcina i coś jeszcze.

4. Napisać o panowaniu Piotra I (co tam dokonał)

5. Napisać o demokracji szlacheckiej, jak ją oceniacie.

6. Skutki wojny 30letniej (tej co jest na tle religijnym)

7. Opisy były monarchii i trzeba było obok w tabelce napisać jakiej:
(była absolutna, stanowa i dziedziczna - o ile dobrze rozwiązałam:D)

8. Wpisać daty:
(tutaj już pamięć mnie zawodzi.)

9. Wypisać ugrupowania z wielkiej emigracji.

10. Tabelka odnośnie ugrupowań politycznych w których trzeba było wypłniać brakującego luki takie jak np. kiedy powstały, jak się nazywały, jacy byli przedstawiciele.

11. Opisany polak, który działał w Związku Strzelniczym (i takich pare informacji) i chyba chodziło o Wojciecha Korfantego.

I brakuje mi jeszcze jednego pytania ale jestem padnięta:P więc nichaj ktoś uzupełni. Chyba była to najprostsza grupa z tego, co słyszałam. Trafił się nam asystent miły, można było szeptać
  HISTORIA
Jerzy HAWRYLUK

Przed 765 laty - w marcu 1238 r. drohiczyński gród i jego przedpola były miejscem bitwy stoczonej przez wołyńskich książąt Daniela i Wasylka Romanowiczów z pochodzącymi z Niemiec rycerzami zakonu krzyżowego, zwanego Braćmi Dobrzyńskimi. Wydarzenie to, zwięźle opisane w Latopisie ruskim, zostało uwiecznione także w XX-wiecznej literaturze ukraińskiej - m.in. w powieści historycznej Antona Chyżniaka noszącej tytuł Danyło Hałyćkyj.

Na powieści tej, rozpoczętej w 1944 r., odbiło się piętno trwającej wówczas wojny z hitlerowskimi Niemcami, co miało niemały wpływ na charakter i obszerność opisu starcia ruskich wojsk z niemieckimi krzyżowcami. Autor przedstawił bowiem wydarzenia drohiczyńskie jako pierwszy epizod inspirowanych przez papiestwo działań tzw. Krzyżaków, mających na celu podbój Rusi Halicko-Wołyńskiej, a nawet Kijowa. W rzeczywistości rycerze, z którymi przyszło się zmierzyć pod Drohiczynem ruskim drużynom, z Zakonem Rycerskim Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, zwanym popularnie Krzyżakami, nie byli związani. Byli to również Niemcy, Pruscy Rycerze Chrystusowi, zakon założony z inicjatywy Konrada Mazowieckiego do obrony Mazowsza przed Prusami, osadzeni w 1228 r. w Dobrzyniu nad Wisłą. Gdy w 1235 r. z papieskiego nakazu ci tzw. "bracia dobrzyńscy" zostali wcieleni do zakonu krzyżackiego, część z nich nie podporządkowała się tej decyzji i to właśnie dla nich w marcu 1237 r. Konrad Mazowiecki wydał przywilej na władanie ruskim grodem Drohiczynem, należącym do księstwa wołyńskiego.

Opierając się na tym dokumencie większość historyków uważała, że Konrad Mazowiecki, w poprzednich latach sojusznik Daniela i Wasylka Romanowiczów, rzeczywiście zawładnął Drohiczynem. Miało to stać się w 1235 lub 1236 r., gdy mazowiecki książę zmienił swój stosunek do Romanowiczów i wsparł ich konkurentów do władania w Ziemi Halickiej. Innego zdania jest współczesny historyk ukraiński Mykoła Kotlar, autor poświęconego tym wydarzeniom szkicu Wijna Wołynśkoho kniaziwstwa z Dobżynśkym ordenom, który stwierdza, że Konrad obdarzył zakon rycerzy dobrzyńskich ziemią i miastem, które nigdy do niego nie należały. Jak by jednak nie patrzeć - Drohiczyn w 1237 r. znajdował się w rękach rycerzy dobrzyńskich, z tym że nie było to preludium do podboju Włodzimierza Wołyńskiego i Kijowa, lecz próba "upchnięcia" gdzieś niepokornych mnichów-rycerzy. Nie ma również uzasadnienia historycznego twierdzenie, iż sami Krzyżacy mieli jakieś agresywne plany wobec Rusi Halicko-Wołyńskiej, z którą zakon nie miał nigdy bezpośredniej granicy. Źródłem tego fałszywego poglądu było nieprecyzyjne sformułowanie latopisu o okupujących Drohiczyn Krzyżowcach-Templariuszach, to jest Salomonowcach, przez co historycy nie znający innych dokumentów związanych z wydarzeniami drohiczyńskimi mało znaczący zakon braci dobrzyńskich mylili z o wiele potężniejszym, powstałym także w oparciu o regułę Templariuszy, zakonem rycerskim Kawalerów Mieczowych, którego terenem działania była obecna Łotwa i Estonia. Zakon ten, po kilku klęskach w walkach z miejscową ludnością, wspieraną przez wojska księstwa nowogrodzkiego, został w 1237 r. wchłonięty przez Krzyżaków. Wzmocnione w ten sposób niemieckie wojska zakonne dokonały agresji na Ziemię Nowogrodzką, jednak w 1242 r. zostały rozbite przez księcia Aleksandra Newskiego.

Mechaniczne przenoszenie sytuacji z pogranicza nowogrodzko-inflanckiego na południe zaowocowało historiograficznym mitem, że Drohiczyn padł ofiarą rzekomej krzyżackiej agresji na Ruś Halicko-Wołyńską, podczas gdy rzeczywiste stosunki pomiędzy jej władcami a mistrzami zakonu krzyżackiego były przez cały czas pokojowe.

Literackie wykorzystanie opisanego w latopisie zwycięstwa nad niemieckimi rycerzami zakonnymi mogło posłużyć "pokrzepieniu serc" w momencie gdy cała Ukraina znajdowała się pod okupacją hitlerowskich Niemiec - tak właśnie uczynił Mykoła Bażan, tworząc w 1942 r. poemat Danyło Hałyćkyj opisujący bitwę pod Drohiczynem. Równie mocno element publicystyki i agitacji literackiej zaznaczył się w powieści A. Chyżniaka, który przedstawił także swoją wizję wydarzeń poprzedzających bitwę, nadając im dodatkowej dosadności i aktualności poprzez kilkakrotne opisywanie wymyślnego okrucieństwa niemieckich krzyżowców (jak wiemy krzyże malowane były też na kadłubach hitlerowskich czołgów i samolotów): Zakuli się w żelazo i myślą, że ruska siła ich nie pokona - miał zwracać się do Daniela jeden z kowali szykujących bojowe topory dla książęcej drużyny. - Bij te bestie. Ten chłopiec u mnie dmie w miechy, uciekł z Drohiczyna, ojca jego psiogłowcy zamordowali... Najpierw ręce odrąbali, potem końmi po nim deptali, a jak się nacieszyli - głowę odcięli... Niech się szczęści w boju tobie i wszystkim wojom naszym!

Jerzy HAWRYLUK
  Alik [autorski - historia alternatywna] Rzeczpospolita
Sesja zainspirowana książką "Krzyżacki poker" choć w nieco odmiennej konwencji. Szukam 3-5 graczy szczegóły odnośnie świata i fabuły poniżej. Szczegóły historii proszę konsultować ze mną, aby wszystko grało z realiami świata. Kontaktować ze mną najlepiej się poprzez PW, bądź na gg: 5914910, lub ewentualnie na maila: aliksix@wp.pl. Sesja będzie storytellingowa, bo mechanika w grze przez forum jest troche bez sensu moim zdaniem. Dużo bitw, potyczek, walk i zasadzek, trochę zagadek, podchodów i poszukiwań, też trochę polityki i strategii. Zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z krótkim opisem świata i wstępem do przygody.

------------------------



Sytuacja polityczna na świecie
W 1569 roku mocą unii lubelskiej ziemie ruskie należące niegdyś do Wielkiego Księstwa Kijowskiego zostały włączone do Korony. Panowanie Zygmunta II Augusta przyniosło jeszcze jeden sukces na mocy unii lwowskiej utworzono Rzeczpospolitą Trojga Narodów - federację Korony Królestwa Polskiego, Wielkiego Księstwa Litewskiego i Księstwa Ruskiego. Mamy początek XX wieku, a Rzeczpospolita Trojga Narodów wciąż istnieje i jest jednym z mocarstw europejskich obok Imperium Brytyjskiego z licznymi koloniami (Indie, Kanada, Egipt, Persia), Unii Zachodnioeuropejskiej (część Hiszpanii, Francja, Włochy, kraje Beneluksu, Niemcy), Cesarstwo Bizantyjskie (Turcja, Grecja) oraz Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Na północy król Szwedzki próbuje zjednoczyć pod sobą państwa skandynawskie, na wschodzie rośnie w siłę Związek Republik Ruskich od południa z Afryki poprzez Półwysep Iberyjski do Europy wedrzeć próbują się Arabowie. Na świecie liczą się jeszcze Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Wielkie Cesarstwo Japonii, Chińska Republika Ludowa dominująca w Azji, oraz Związek Australijski podległy Imperium Brytyjskiemu. W Ameryce Południowej trwają walki pomiędzy koloniami różnych państw, w Afryce północ opanowali Muzułmanie, na południu i w centrum liczne kolonie mają brytyjczycy, zachodnieuropejczycy i rzeplici.

Sytuacja polityczna w Rzeczpospolitej
Trudna sytuacja w kraju spowodowana jest położeniem między czterema rosnącymi w siłę państwami, na północy Zakon Krzyżacki, którego Wielki Mistrz wciąż musi składać hołd władcą Rzeczpospolitej, ale od dawna wiadomo, że Krzyżacy knują przeciw nim. Na wschodzie wojowniczy i dzicy Rusini, wciąż rozbici, ale jednoczący się pod berłem cara Iwana VII Żelaznego, na południu Cesarstwo Austro-Węgierskie rozkwita pod panowaniem Ferdynanda IV Habsburga na zachodzie silna Unia Zachodnioeuropejska. Do tego wewnętrzne tarcia pomiędzy trzema największymi narodami państwa - Polakami, Litwinami i Ukraińcami i problemy w afrykańskich koloniach (Liberia, Madagaskar, Gambia) i amerykańskich (Tobago), gdzie coraz większe problemy ma złożona z buntowników i drobnych rzezimieszków uciekłych z macierzy Polska Legia Cudzoziemska. Trwają walki o władzę w kraju monarchiści ścierają się z demokratami.

Rozwój społeczno-gospodarczy
Prosta broń palna w powszechnym użyciu, jakieś pistolety, strzelby, także pojawiły się działa, ale wciąż popularna jest też broń biała. Pojazdy przede wszystkim koleje, które doprowadziły do olbrzymiego zużycia węgla i drewna, także proste pojazdy na ropę i samoloty śmigłowe, czyli technologicznie przełom XIX i XX wieku. Poza tym w powszechnym użyciu konie, trochę można powiedzieć, że społeczeństwo jest troche zacofane. O szczegóły przy pisaniu historii pytajcie. Generalnie ująłbym to tak: społeczeństwo zacofane w rozwoju, ale jest broń palna i proste pojazdy spalinowe oraz samoloty śmigłowe.

Krótki wstęp do przygody
Jesteście wyrzutkami, podróżnikami, badaczami, którzy statkiem Polskich Linii Oceanicznych wyruszyli na jedną z polskich Kolonii w Afryce, tam wśród czarnoskórych o polsko brzmiących nazwiskach, w mieście Banjul w forcie Św. Krzysztofa rozpoczęła się kolejna rekrutacja do Legii, nieważna przeszłość, roczny kontrakt, wypłaty w złocie i wojaczka i przygoda czekająca na odważnych.
  prologos
.polona castellum. 0.1

1. Opis.
polona castellum, to mało popularny nadal typ gry PBF turowej (play by forum) czyli rozgrywanej za pośrednictwem forum. Gracze, czyli użytkownicy forum, pisząc posty, wiadomości do mistrza gry, zarządzaja daną jednostka którą może być np. postać, miasto, lub państwo. W polona castellum, naszą jednostką bedzie to drugie - czyli gród, osada. Warto oczywiście zaznaczyć, że wszystko będzie rozgrywane w klimacie średniowiecza, w latach XIII-XIV wieków. Gry PBF, jak się już co niektórzy przekonali, to sposób na pokazanie swoich umiejetnosci i wartości strategicznych. Czyste myślenie i co najważniejsze - spryt.

2. Na czym to polega?
Na czym to wszystko polega? Wyobraźnia, jest przede wszystkim w nas niezbędna. Przenieśmy się w czasy wieków średnich, ziemie polskie XIII wieku. Rozdrobnienie feudalne, rozbicie dzielnicowe - jak zwał tak zwał. Wielki bałagan, rozdarte szaty książąt - walka pomiedzy braćmi z jednej rodziny. To wszystko tworzy znakomite środowisko, aby wcielić się we władców poszczególnych dzielnic, i rozpocząć bezpośrednią, ostrą walkę o koronę króla Polski. Czy i kto sprowadzi Krzyżaków? Jak zareaguje na nasze działania Papież, nasi sojusznicy i wrogowie? Kto zdominuje gospodarke na ziemiach polskich? Na to pytanie odpowiemy sobie sami, podczas gry. Objemiemy władze nad każdym aspektem średniowiecznego księstwa. Handlem, dyplomacją, gospodarką, wojskiem. To wszystko w naszych rękach, tworzy niepojęte możliwości pokierowania naszym wojskiem i wytrącenia rywali. Czas wziąźć włócznie, miecz, tarcze i podjąć walke...

3. Komunikacja i czas.
Komunikacja pomiędzy uczestnikami (użytkownikami forum), a mistrzem gry (czyli mną) prowadzona jest poprzez forum (pisanie postów, dyplomacja), gg (krótkie komunikaty, pytania, problemy), e-mail (wykonywanie ruchów). E-mail mistrza gry to - kampania_online[monkey]op.pl, gg - 7015849.
Gra prowadzona jest w systemie 4-5 dni = pół roku = jedna tura. Gra nie jest w pełni turowa, ponieważ czas miedzy turami jest rzeczywisty, czyli podczas trwania danej tury, ataki, polecenia wykonywane są chronologicznie, a nie w jednej chwili. Dopiero koniec tury, podliczenia jej można nazwać systemem turowym.

4. Handel.
Handel to jedna z czterech możliwości naszej władzy (reszta to wojsko, gospodarka, dyplomacja..). W systemie gry, najprostsza i najbardziej uproszczona. Cały handel opiera się na umowach kupieckich, handlowych pomiędzy prowincjami. Kto posiada ich więcej, szybciej się bogaci. Jednak aby podpisać opłacalną umowe pomiedzy np. prowincją bogata i biedniejsza, ta druga będzie musiała spełniać odpowiednie warunki, inaczej handel może szybko spaść na minus...

5. Gospodarka.
Całość gry, opiera się tak jak w TWC, na systemie miast i prowincji. Jako że prowincji na całej mapie jest kilkanaście tylko, na każdą prowincje przypada minimum 5 miast. W każdym mieście znajdują sie budynki gospodarcze produkujące dla naszych składów, odpowiednie surowce i żywność. Wszystko opiera się na współczynniku produkcji, który zależy od - 1. sytuacji w księstwie. 2. liczby ludności. 3. liczbie zakładów produkcyjnych. Dzięki temu współczynnikowi, wszystko przeliczane jest na denary - czyli podstawową jednostke pieniężną w średniowiecznej Polsce. Kiedy miasto jest oblężane, atakowane - współczynnik produkcji natychmiast spada. Aby trzymać go na odpowiednim poziomie, trzeba zatem dbać również o mieszkancow, ich bezpieczeństwo i wyżywienie.
Nowością, są odkrywane technologie, takie jak np. trójpolówka, która może podwyższyć w pewnym momencie wspolczynnik produkcji nawet o 100%!

6. Dyplomacja.
Kolejna możliwość naszej władzy. Cicha, lecz jedna z najpotężniejszych - dyplomacja. Za jej sterami możemy wykonać praktycznie wszystko. Wystarczy trochę sprytu, logiki i odpowiedniej drugiej naiwnej osoby ;p. A tak naprawdę, za pośrednictwem gg czy forum, możemy zawierać dowolne pakty oraz układy z innymi uczestnikami gry, oraz tymi sterowanymi przez MG.

7. Wojsko.
No i doszliśmy do najpotężniejszej. Praktycznie na wojsko, militarii opiera się zabawa w naszych klimatach, w koncu to średniowiecze. Tu rozwiązania mieczem były chlebem powszednim. Ale do rzeczy. W naszych miastach budujemy budynki związane z produkcją broni oraz szkoleniem wojska. Aby jednak stworzyć dany oddział, trzeba spełniać odpowiednie warunki, np. produkcyjne broni czy ludnościowe.
Spotkania naszych armii będą obliczane w starym, dawnym systemie znanym z gry TWC. Zajmie to trochę czasu, ale cóż. ;] W bitwie system bierze pod uwage pole gdzie rozgrywa się bitwa, siłę oddziałów, generała oraz sytuacje moralną danych wojsk i księstwa.

8. Zakończenie.
Jak zauważyli starzy wyjadacze, tutaj przedstawiłem tylko same ogólniki dotyczące gry Play by Forum. Dokładniej opiszę wszystko, kiedy zbierze się odpowiednia liczba chętnych do gry. Czy ktoś ma ochotę? ; ]
  Zamek w Łęczycy.
Zamek Królewski w Łęczycy – budowla obronna wzniesiona przez króla Kazimierza Wielkiego najprawdopodobniej w latach 1357-1370, w czasie wprowadzania przez niego reform administracyjnych w kraju.

OPIS

Zamek stanął na sztucznym wzniesieniu otoczonym fosą, która zasilana była wodami przepływającej niedaleko rzeki Bzury. Niemal w całości został zbudowany z czerwonej cegły, osadzony na kamiennych fundamentach. W pierwotnej wersji warownię usytuowano na planie czworokąta o wymiarach 43x44x59x66 m i łącznej powierzchni 2600 m². Całość otoczona była murem o wysokości 10 m, z potężną, zwieńczoną blankami, ośmiokątną wieżą w południowo-zachodnim narożu. Na zachodniej ścianie znajdowała się czworoboczna wieża bramna, z więzieniem w dolnej części i pomieszczeniem strażniczym nad sama bramą. Na dziedzińcu zbudowano dwukondygnacyjny budynek mieszkalny, przylegający do wschodniej i południowej części murów (w chwili obecnej, w tym miejscu znajduje się wzniesiona w XIX wieku Prochownia). W dolnych salach tego budynku odbywały się posiedzenia Rady Królewskiej, a w późniejszych czasach sądu grodzkiego. Wyżej, na piętrze znajdował się spichlerz oraz zbrojownia. W 1964 roku rozpoczęto prace remontowe mające na celu zabezpieczenie konstrukcji oraz dobudowano w północno-zachodniej części, trzykondygnacyjny budynek (łącząc go z wieżą bramną), o wymiarach 8x16 m i wysokości ok. 18 metrów, w którym obecnie mieści się Muzeum Ziemi Łęczyckiej.

HISTORIA

Zaraz po ukończeniu budowy, Zamek Łęczycki stał się rezydencją królewską Kazimierza Wielkiego, a następnie był siedzibą starosty łęczyckiego. W roku 1406 został spalony przez Krzyżaków, lecz po niedługim czasie udało się go odbudować, gdyż już w 1409 roku zjawił się tu sam Władysław Jagiełło, by wziąć udział w naradzie, na której podejmowano decyzje w związku ze zbliżającą się wojną z Zakonem. Sam król przebywał na tym zamku wielokrotnie. W 1410 roku po bitwie pod Grunwaldem więziono tu jeńców wojennych, oczekujących na dostarczenie okupu. W następnych latach czterokrotnie odbywały się tu sejmy (1420, 1448, 1454 i 1462), a zamek stał się siedzibą następnego króla, Kazimierza Jagiellończyka, podczas kolejnej wojny z Zakonem (1454-1466). Według przekazów, w tym miejscu Jagiełło przyjął husyckiego posła, ofiarującego mu koronę Czech.

W II poł. XV wieku w zamku wybuchł olbrzymi pożar, który zrujnował całą budowle i w takim stanie została do lat 60. XVI wieku. Wówczas, w latach 1563-1565, podskarbi koronny, a zarazem starosta łęczycki, Jan Lutomirski, dokonał generalnego remontu przebudowując zamek gruntownie. Koszt całego przedsięwzięcia wyniósł niemal 3000 florenów, które zostały pozyskane ze skarbca królewskiego. Kolejne klęski dotknęły warownię w pierwszej połowie XVII wieku, gdyż w tym czasie w mieście szalały pożary i zaraza. Ułatwiło to szwedzkiemu generałowi Douglasowi zdobycie zamku w czasie Potopu szwedzkiego, bronionego przez załogę pod dowództwem starosty Jakuba Olbrychta Szczawińskiego, w 1655 roku. W czasie działań wojennych zamek kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk, ale ostatecznie 7 października 1656 roku odbiły go wojska polskie pod wodzą króla Jana Kazimierza. Jednak w czasie kolejnej wojny, w 1705 roku zamek uległ całkowitej dewastacji.

W XVIII i XIX wieku władze pruskie próbowały zabezpieczyć ruiny, ale nie powstrzymało to postępującego niszczenia i doszło do zawalenia się wieży bramnej oraz częściowo drugiej wieży zamkowej. Przez kolejne lata okoliczni mieszkańcy wykorzystywali pozostałości zamku jako źródło materiałów budowlanych. Po zakończeniu II wojny światowej, zamek stał się siedzibą hufca harcerskiego, a w 1964 roku, przystąpiono do jego odbudowy, wznosząc tzw. Dom Nowy (dzisiejszą siedzibę Muzeum) i częściowo rekonstruując zniszczone fragmenty budowli.



Wikipedia.pl
 



Opis analizy przypadku wychowawczego
Opis aparatu Fuji 5600
Opis Bajki Kubuś Puchatek
opis baśni 12 miesięcy
opis domu Język niemiecki
opis Giełdy Papierów Wartościowych
Opis gry Final Fantasy
opis kodów błędów VAG
Opis misji Chaos Theory
Opis mojego wymarzonego domu
opis możliwości Virtual PC
opis obrazu Język angielski
opis obrazu ostatnia wieczerza
Opis obrazu Święty Franciszek
Opis pokoje polsko angielsku
  • wojny polsko szwedzkie mapka
  • piastonalia opole
  • pekao24;pl;oplaty;za;korzystanie
  • linkin park piosenki
  • wirtualne kartki wigilijne